19.05.2020 Wersja do druku

Syndrom orkiestry na Titanicu

W przypadku oper i filharmonii jeszcze bardziej niż w teatrze dramatycznym ujawnia się zasada produktywności, konkurencyjności i widzialności. Czy będą one w stanie zrezygnować z zasady "better, faster, stronger"? - pisze Marcin Bogucki w portalu dwutygodnik.com.

"Reset systemu. / Uspokój się! / Muzyka na balkony!" - w ten sposób Matthias Horx kończy swój hurraoptymistyczny tekst pt. "Świat po koronie". Diagnozuje on głębokie przemiany, które czekają nas w związku z pandemią, ale dostrzega wyłącznie jej pozytywne aspekty. Artykuł Horxa jest także pochwałą samoizolacji, dzięki której - jak przekonuje autor - można umocnić lub nawiązać więzi rodzinne, sąsiedzkie i przyjacielskie. Każda osoba, która przeżyła lockdownową huśtawkę nastrojów, przetrze chyba oczy ze zdumienia, czytając, jak miałaby ona wpłynąć na zamkniętych ludzi: "Całkowita utrata kontroli zamienia się nagle w prawdziwy rausz pozytywności". Pisany w połowie marca tekst maluje przesłodzony obrazek świata odzyskanej komunikacji oraz nowej kultury życzliwości i dostępności. Myśl Horxa można streścić w następującym zdaniu: powrót do normalności jest niemożliwy, zbudujmy więc świat na nowo. Gdyby tylko autor zechciał zawrze

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Syndrom orkiestry na Titanicu

Źródło:

Materiał własny

www.dwutygodnik.com

Autor:

Marcin Bogucki

Data:

19.05.2020

Tematy w toku