17.07.2015 Wersja do druku

Stanisława Celińska: Znielubiłam teatr

- Dokonałam wyboru i zostawiam mroczne, dekadenckie rzeczy, które nie niosą nadziei - wybitna aktorka Stanisława Celińska opowiada, dlaczego zamiast grać u Krzysztofa Warlikowskiego czy Agnieszki Holland, woli śpiewać piosenki.

Newsweek: Wychodzi pani na mądralę. STANISŁAWA CELIŃSKA: Dlaczego? - Na najnowszej płycie "Atramentowej" wyśpiewuje pani mądrości życiowe w rodzaju "Trzeba wstać, bo świt, trzeba żyć" albo "Bo picie wódy to nie jest dobra rzecz" ze spokojem stoika, który już wszystko wie. SC:- Kocham Cesarię Evorę, ale nie rozumiem słów, które ona śpiewa. Nagrałam więc piosenki, jakie chciałabym usłyszeć. Ale nie śpiewam z pozycji mądrali, tylko kogoś, kto ma te same wątpliwości i pytania, co słuchacze. Mam tutaj ukochany wiersz Rilkego, zaraz go znajdę, z cyklu "Sonety do Orfeusza". "Gdy pamięć ziemska cię wygania/ do milczącej ziemi powiedz płynę/ do spieszącej wody powiedz jestem". O czym to jest? - Ten wiersz radzi, jaką przyjąć postawę życiową: nie daj się zamknąć w jednej roli, nie płyń na fali, stawiaj światu opór. Jestem kojarzona z rolami silnych kobiet, na scenie często krzyczę, tryskam energią. Ale dziś - w tym świecie pełnym wrza

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Znielubiłam ten "teatr na maksiora"

Źródło:

Materiał nadesłany

Newsweek Polska nr 29/13-19-07

Autor:

Jacek Tomczuk

Data:

17.07.2015