05.12.2019 Wersja do druku

Stanisław Bareja świętowałby 90. urodziny. O czym nakręciłby film w dzisiejszej Polsce?

Mawiał, że na komedię trzeba mieć dziesięć razy więcej pomysłów niż na dramat. Stanisław Bareja 5 grudnia skończyłby 90 lat. Niestety, jego serce wytrzymało tylko 57. Zmarł w 1987 r. - pisze Jacek Szczerba w Gazecie Wyborczej.

Prawdziwy sukces Stanisław Bareja odniósł dopiero po śmierci. Za życia nie miał wysokich notowań w branży. Kazimierz Kutz, przyjaciel z czasów studiów w Łodzi, ukuł później termin bareizm, który stał się synonimem rozrywki tandetnej i kiepskiej warsztatowo. Krytycy zarzucali Barei, że jego filmy to właściwie zbiory skeczy. Dziś wiemy jednak, że jeśli gdzieś szukać celnego portretu absurdów życia w PRL-u, to właśnie w fabułach Barei. W "Misiu" (1981) ojciec mówi do dziecka w teatrze, wskazując na sceniczny rekwizyt: - "Widzisz, synku, tak wygląda baleron". W 1997 r. w dokumencie Agnieszki Arnold Jacek Kuroń przyznał, że film Barei "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" (1978) "mówił to samo, co manifesty, któreśmy w KOR-ze w tych latach płodzili, tylko że lepiej, ostrzej, bardziej zdecydowanie". Bareja powtarzał: - "Na komedię trzeba mieć dziesięć razy więcej pomysłów niż na dramat (...). Moje pierwsze filmy - "Mąż swojej żony" (1

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Stanisław Bareja świętowałby 90. urodziny. O czym nakręciłby film w dzisiejszej Polsce?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Kultura online

Autor:

Jacek Szczerba

Data:

05.12.2019