- Uwaga - zaczynamy. Gong. Kurtyna rozsuwa się bezszelestnie. Wszystko toczy się prawie tak, jak przy każdym, codziennym spektaklu. Tylko stroje: długa, biała spódnica z falbankami i... najmodniejszy czarny sweter z CPLiA, spodnie, w jakich występują eleganccy mężczyźni wieku XX... góra nie ulega wątpliwości, że należy do wieku XVIII. Spojrzenie rzucone na pustą widownią, na zaciemnioną lampkę przy stoliku reżysera upewnia nas, że to zwykła robocza próba. A potem wszystko staje się oczywiste. I uwagi: - Dlaczego ręczniki nie parują, trzeba je polewać wrzątkiem; - Głośniej, proszę głośniej; to miejsce powtórzymy jeszcze raz. Pochylona postać reżysera, który bacznie obserwuje scenę i półgłosem przekazuje asystentce swoje spostrzeżenia. A na scenie z werwą i zacięciem toczy się akcja. Do złudzenia prawdziwe spazmy modne hrabiny, pusty śmiech Lukrecji,niczym nie zamącona wesołość Dorotki i rozumna twarz Służalskiego...
Tytuł oryginalny
Spazmy modne
Źródło:
Materiał nadesłany
Życie Warszawy nr 8