Logo
9.01.1954 Wersja do druku

Spazmy modne

- Uwaga - zaczynamy. Gong. Kurtyna rozsuwa się bezsze­lestnie. Wszystko toczy się prawie tak, jak przy każdym, codziennym spektaklu. Tylko stroje: długa, biała spódnica z falbankami i... najmodniej­szy czarny sweter z CPLiA, spodnie, w jakich występują eleganccy męż­czyźni wieku XX... góra nie ulega wątpliwości, że należy do wieku XVIII. Spojrzenie rzucone na pustą widownią, na zaciemnioną lampkę przy stoliku reży­sera upewnia nas, że to zwykła robocza próba. A potem wszystko staje się oczy­wiste. I uwagi: - Dlaczego ręczniki nie parują, trzeba je polewać wrzątkiem; - Głośniej, proszę głośniej; to miejsce powtórzymy jeszcze raz. Pochylona postać reżysera, który bacz­nie obserwuje scenę i półgłosem przekazu­je asystentce swoje spostrzeżenia. A na scenie z werwą i zacięciem toczy się akcja. Do złudzenia prawdziwe spazmy modne hrabiny, pusty śmiech Lukrecji,niczym nie zamącona wesołość Dorotki i rozumna twarz Służalskiego...

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Spazmy modne

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy nr 8

Autor:

Kos.

Data:

09.01.1954

Realizacje repertuarowe