08.03.2004 Wersja do druku

Sam bym chciał się pobawić...

Upadek komunizmu spowodował zmiany nie tylko w sferze gospodarki i polityki, ale także w zabawkarstwie. Nie ma już teatrzyków z Pietruszką, odeszły w niebyt razem z wańką-wstańką.

Jednym z magicznych rekwizytów mojego dzieciństwa był składany kartonowy teatrzyk wyprodukowany w Leningradzie w Zakładach Papierowych nr 1 im. Komsomołu, o czym informował napis na odwrocie. Rozkładało się go na stole w kuchni i za pomocą wyciętych z kartonu postaci, a także przypadkowych lalek, żołnierzyków i pajacyków odgrywało spektakle przed widownią składającą się głównie z babci, czasem dziadka, jeśli chwilowo nie pracował w ogrodzie. Ich tematyka zależała głównie od tego, co właśnie leciało w telewizji, były więc przedstawienia o bohaterskim Zorro (w tej roli miś w czarnej chustce) i o kowbojach z "Bonanzy", którzy walczyli z Niemcami z "Klossa". Jakoś nie chciałem wystawiać utworu, dla którego ów zabawkowy teatr został pomyślany, a mianowicie "Przygód Pietruszki" (dla nieznających rosyjskiego wyjaśniam, że chodzi o imię, a nie warzywo). Z kuzynami, którzy tworzyli zespół aktorski, woleliśmy sami tworzyć scenariusze, niż c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatrzyk

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 57

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

08.03.2004