EN
10.01.2022, 11:13 Wersja do druku

"Rewizor" makabryczny

„Rewizor. Komedia w pięciu aktach” Mikołaja Gogola w reż. Jurija Murawickiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Zuzanna Liszewska-Soloch w portalu Teatrologia.info.

fot. Krzysztof Bieliński

Rewizor w inscenizacji głównego reżysera Teatru na Tagance w Moskwie, urodzonego w 1978 Jurija Murawickiego, to nawrót do międzywojennej tradycji scenicznej: stylizacji Aleksandra Tairowa, ekspresjonizmu Jewgienija Wachtangowa, a przede wszystkim groteski Wsiewołoda Meyerholda, który w tej stylistyce w 1926 w Związku Sowieckim wystawił tę komedię Nikołaja Gogola. Twórcy warszawskiej realizacji zapraszają nas do czarno-białego świata rodem z niemych filmów grozy, w którym rzeczywistość przypomina upiorny i makabryczny sen.

Rodzina Horodniczego ubranego w tyleż rosyjski, co również sowiecki mundur (Henryk Niebudek), jego żona (Małgorzata Rożniatowska) i córka (Agata Góral) jest niczym rodzina Adamsów. Potargana, szalona, w kanciastych, wielkich strojach i z ekspresjonistycznymi charakteryzacjami. Podobnie urzędnicy, choć mają być naszym lustrem, jednocześnie są postaciami zindywidualizowanymi, niezwykle charakterystycznymi, dziwacznymi, zrodzonymi z gogolowskiej, osobnej wyobraźni. Twórcy wydają się podążać za słowami Jana Kotta, który pisał: „W gogolowskim świecie wszystko jest powiększone, jakby oglądane przez szkło powiększające, graficzne, linearne, niemal pozbawione koloru. Nosy, brzuchy, lisie uśmiechy ogromnieją i nieruchomieją jak w karykaturze”. Zespół Teatru Dramatycznego gra jak orkiestra, według precyzyjnie rozpisanej partytury, odnajdując się w groteskowej konwencji.

„Sam Rewizor to sztuka o strachu, w którym żyją ludzie” – powiedział w przedpremierowym wywiadzie reżyser. Domniemany rewizor Chlestakow przybywający do miasteczka (Jakub Szyperski, aktor musicalowy, gra w dublurze z Waldemarem Barwińskim) jest bardzo chłopięcy i infantylny, chwilami androgyniczny czy wręcz zniewieściały. Bawi się tym, że wzięto go za niezwykle ważną osobistość, strofuje, przechwala się bez umiaru, puszcza wodze fantazji, czując się jak ryba w wodzie. Aktor wykorzystuje swoje taneczne i wokalne umiejętności do brawurowych popisów. Zabawa ta skończy się jednak bardzo ponuro, tragicznie. Ironia, humor w tej inscenizacji mocno podszyte są grozą. Groza i okrucieństwo ogromnieją. To świetny sposób, by pokazać ciągłą aktualność klasyki, to, że się nie starzeje. Twórcy ze świeżym spojrzeniem wzięli na warsztat doskonale znany utwór tworząc spektakl przesycony popkulturą, obserwacjami z bieżącej rzeczywistości, kinem Tima Burtona. Przy stole zastawionym mięsami siadają mali, skorumpowani ludzie – jedni zwaliści, inni przesadnie wychudzeni – pragnący ogrzać się w blasku rzekomego wielkiego dygnitarza z Petersburga, snującego niestworzone opowieści, gotowi uwierzyć w każde jego słowo. Jest śmiesznie i przerażająco jednocześnie. Przerażająco coraz bardziej, z każdą chwilą, w której czujemy, że Chlestakow przeciąga naciągniętą do niemożliwości strunę aż do zaskakującego i mrocznego finału. Lekkoduch i próżny egocentryk w tej interpretacji ewoluuje, staje się kozłem ofiarnym. W trakcie ucieczki z miasteczka zostaje pojmany przez służby specjalne, doprowadzony przed oblicze sprawujących władzę i przez nich spożyty jako mesjasz. Kiedy pojawia się prawdziwy rewizor, fałszywy został właśnie pożarty w trakcie krwawej uczty.

Scenografka Galya Slodovnikova tworzy uniwersalny świat poza czasem i przestrzenią, „zombieland”, przykurzony, pokryty pajęczynami, bawi się rekwizytami ekspresjonizmu oraz kina przełomu lat dwudziestych i trzydziestych, wyświetlając przed każdym aktem na kurtynie napisy. To ciekawa, inna podróż w miejsce, gdzie wedle słów Gogola „choćby trzy lata galopem pędzić do żadnej granicy nie dojedziesz”, jeżące włos na głowie.

Tytuł oryginalny

„REWIZOR” MAKABRYCZNY

Źródło:

Teatrologia.info

Link do źródła

Autor:

Zuzanna Liszewska-Soloch

Data publikacji oryginału:

06.01.2022