10.06.2021, 13:23 Wersja do druku

Rewiowe szaleństwo z pudelkiem w tle

„Tańczący z gwiazdami” w reż. Michała Walczaka w Teatrze Powszechnym w Łodzi. Pisze J.B. w Tygodniku Angora.

Maciej Zakrzewski / mat. teatru

Bohdan Gadomski, zmarły w ubiegłym roku dziennikarz „Angory” ożył na cenie w łódzkim Teatrze Powszechnym.

Był postacią przedziwną i tajemniczą. Śmiesznie ekstrawagancki, kolorowy ptak. Znał tajemnice gwiazd filmu, teatru i estrady i przez wiele lat dzielił się nimi z czytelnikami. Był lubianym, ale też znienawidzonym autorem setek wywiadów i recenzji imprez artystycznych. Oryginalną mieszaniną kiczu, megalomanii, bezwzględności, prowokacyjności, ale też delikatności i swoistego wdzięku.

Pewnie dlatego Bohdan Gadomski stał się inspiracją dla Michała Walczaka, dramaturga i reżysera, twórcy między innymi „Pożaru w burdelu”. To w końcu wymarzony bohater rewiowo-musicalowego przedstawienia, bo brokaty, cekiny i purpury były częścią życia diamentowego redaktora. Nie może być lepszego pretekstu do opowiedzenia w teatrze
o świecie gwiazd.

Gadomski, znakomicie zagrany przez Jakuba Kotyńskiego, pojawia się na scenie pod baldachimem w towarzystwie Bubu Mon Cheri Adorea, jego ukochanego pudelka. Przyszedł
z zaświatów jako właściciel agencji artystycznej Bubu Stars, której głównym zadaniem ma być przygotowanie benefisu kolorowego ptaka show-biznesu i przyjaciela Krzysztofa Krawczyka, Ewy Demarczyk, a zwłaszcza Violetty Villas.

Tymczasem od ekskluzywnego ośrodka odwykowego dla celebrytów o równie ekskluzywnej nazwie – Farma Deziluzji – trafia aktorka Melisa Asanov. Wcześniej oskarżyła
o mobbing reżysera horrorów i wykładowcę szkoły filmowej, który ginie w wypadku samochodowym. Melisa popada w depresję i rezygnuje z zawodu. W trakcie terapii grupowej poznaje niejakiego Zena oraz zaprzyjaźnia się z wróżką Anastazją, którzy podczas szalejącej pandemii również załamali się psychicznie. Teraz nadzieją dla nich jest agencja Bubu Stars, zwłaszcza że Bohdan Gadomski każdemu podsuwa do podpisania obiecujące kontrakty. Niestety przygotowania do premiery „Tańczącego z gwiazdami” przerywa tajemnicza śmierć Redaktora. Ale pakt z agencją Bubu Stars trwa. I bardzo dobrze, bo Bohdan znowu wraca, by w roli jego narzeczonej – Violetty Villas – obsadzić swoją nową muzę i miłość – Melisę. Jest jednak pewien kłopot, bo kobieta chce za wszelką cenę uwolnić się od prześladującego ją na jawie i w snach menedżera i recenzenta. Bohdan tymczasem robi wszystko, by doprowadzić do premiery benefisu, a tym samym wrócić do świata żywych. Sensacją mają być przedstawione podczas show tajemnice gwiazd opisane w jego nieopublikowanej dotąd autobiografii. Czy dojdzie do ogólnoświatowego skandalu?

„Tańczący z gwiazdami” to multimedialny spektakl błyskotliwie łączący magię teatru
z publicystyką, a kicz z metaforą. Historia życia cekinowo-brokatowego Bohdana Gadomskiego jest w istocie opowieścią o niepokojach artystów, o sensie tworzenia i utracie wiary w sens sztuki. O gasnących gwiazdach i błyszczących gwiazdeczkach. O staroświeckich recenzentach
i menedżerach, których wypierają ze świata Instagramy, lajki, ścianki, Facebooki i plotkarskie kanały na Youtubie. A także o samotności celebrytów.

Michał Walczak, autor scenariusza i reżyser tego show-benefisu, powiedział o swoim przedstawieniu, że stworzył – inspirowany powieściami Stephena Kinga i filmami Davida Lyncha – musical o teatrze, który po miesiącach pandemicznego miotania się między życiem
a śmiercią wraca do życia, próbując wystawić rewiowy hit. Z kolei postać Bohdana Gadomskiego to świetne medium do dyskusji o byciu gwiazdą w Polsce.

- Był staroświecki, ale też miał nowoczesne podejście do popkultury. Podziwiał diwy, ale marzył także o byciu youtuberem i popularności w internecie. Niewykluczone, że był prekursorem takiej formy przekazywania plotek i ploteczek oraz internetowej kreacji. A z drugiej strony to postać tragiczna, z niespełnionymi marzeniami o Zachodzie, o Ameryce. Właśnie to mnie w tym człowieku uwiodło – tragizm wyczuwany pod warstwą kiczu, brokatu i pudru.

Dlaczego na scenie pojawił się także pudelek Bubu Mon Cheri Adorea? Ano dlatego, że Bubu pełnił rolę gwiazdy u boku Gadomskiego – miał wizytówki z kolorowymi zdjęciami, własny adres mailowy oraz stronę internetową.

- Od lat byłem fanem tego pieska i zawsze marzyłem, żeby pojawił się w moim musicalu. W tym spektaklu reprezentuje demoniczność show-biznesu, wnosi do przedstawienia także opowieść baśniową. Bubu od lat był kreowany na internetową gwiazdę, a taka teatralizacja psa jest nowością w polskim show-biznesie – mówi Michał Walczak.

Aktor Jakub Kotyński, gdy dowiedział się, że ma zagrać postać diamentowego redaktora, potraktował to jako wyjątkowe aktorskie wyzwanie.

- Byłem bardzo zaciekawiony, ucieszony i wręcz podekscytowany, bo rzadko ma się możliwość zagrać prawdziwą, a nie wykreowaną postać. Nie znałem jednak osobiście Pana Bohdana, choć przychodził do naszego teatru na premiery i bankiety. Podpatrywałem go
z tego, co zostawił w internecie, bo miał przecież w sieci swój kanał. Nie chodziło nam jednak o całkowite odwzorowanie tej postaci, bo nie jest to przecież sceniczna biografia.

Łódzki Teatr Powszechny pokaże też niebawem spektakl „Krystof”, którego inspiracją jest postać piosenkarza Krzysztofa Krawczyka.

Tytuł oryginalny

Rewiowe szaleństwo z pudelkiem w tle

Źródło:

Tygodnik Angora nr 24

Autor:

J.B.

Data:

10.06.2021