08.01.2011 Wersja do druku

Przenosił nas w lepsze rejony życia

Podczas jednego z naszych krakowskich spotkań KRZYSZTOF KOLBERGER powiedział mi: "Jestem człowiekiem szczęśliwym, spełnionym. Przy całej świadomości tego, co się nie spełniło i było nieszczęśliwe. Szczęściem jest to, że mogę nadal walczyć, nadal żyć, intensywnie pracować, i że życie nie kręci się tylko wokół choroby, ale biegnie swoim torem - wspomina Jolanta Ciosek w Dzienniku Polskim.

Jeśli miałbym czegoś żałować, to może tego, że nie zostałem muzykiem. Jednak ten brak rekompensuje mi reżyserowanie oper. Także koncerty poetyckie, bo łączenie słowa z muzyką smakuje mi najbardziej. Co do przyszłości, to przede wszystkim chciałbym, aby los pozwolił mi jeszcze w ogóle grać. W obecnej sytuacji, kiedy w jakiś sposób jeszcze to darowane mi życie trwa, nie ma co sobie stawiać ogromnych wymagań. Najważniejsze, aby móc jeszcze dawać siebie innym, przekazywać swoją wiedzę, zostawić po sobie jak najwięcej dobrego. Mimo przeciwieństw losu zawsze starałem się uśmiechać. Szczególnie wtedy, kiedy nie ma ku temu powodów. Bo nie jest sztuką się śmiać, gdy jest wesoło". Już nie porozmawiamy w zaciszu krakowskiej kawiarni czy w jego pięknym biało-kremowym warszawskim apartamencie. Wczoraj nad ranem odszedł Krzysztof Kolberger, jeden z najbardziej lubianych polskich aktorów, twórca wielu znakomitych ról, znany i podziwiany także z

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Po ciężkiej chorobie zmarł Krzysztof Kolberger

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 5

Autor:

Jolanta Ciosek

Data:

08.01.2011