- Jak zwykle stawiamy na różnorodność, zabawę konwencjami. W naszym teatrze wiodącą sztuką jest plastyka - mówi dyrektor WALDEMAR WILHELM przed premierą "Moje, nie - moje" w łódzkim Teatrze Pinokio.
Anna Pawłowska: Przed nami pierwsza w tym sezonie premiera w Teatrze Pinokio "Moje, nie - moje" [na zdjęciu]. Czego możemy się po niej spodziewać? Waldemar Wilhelm: - To prapremiera sztuki Liliany Bardijewskiej "Moje, nie - moje". To sztuka współczesna, od strony treści przeznaczona dla młodszych, od strony formy może dla nieco starszych dzieci. Temat jest wiecznie aktualny: mówi, że to, co pozornie piękne czy dobre, niekoniecznie jest takie przy lepszym poznaniu. A to co jest nieakceptowane na pierwszy rzut oka, często wewnątrz kryje prawdziwe piękno. Na scenie obserwujemy osnute wokół tego perypetie zwierzątek, takich jak: Mrówka, Wróbel, Żółw, Kukułka, Wąż, Kangur, Paw. One są synonimami pewnych pojęć - paw jest na przykład ekstrawagancki, napuszony... A żaba, z którą pan pozował do zdjęcia? - Żaba jest ciepła, życzliwa. Zresztą wszystkie zwierzątka zmieniają się w pozytywne. Jaka jest forma spektaklu, o której pan wspominał?