"Bieguni" Olgi Tokarczuk w reż. Michała Zadary, koprodukcja Teatru Powszechnego w Warszawie i Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie, pokaz online. Pisze Aneta Kyzioł w Polityce.
Michał Zadara przed premierą zapowiadał, że coś z każdego ze 116 będących odrębnymi opowieściami rozdziałów nagrodzonej Nike i Międzynarodowym Bookerem powieści Olgi Tokarczuk pojawi się na scenie i odnajdywanie tych odniesień pewnie jest gratką dla fanów dzieła noblistki. Ci, którzy książki nie znają, zobaczą mozaikę historii, w których na przemian pojawia się ruch i próby jego zatrzymania, jako reakcje na przypadkowość losu, życia, świata; bieg i słoje z życiem unieruchomionym w formalinie. Tokarczuk i Zadara w migawkach chwytają kolejnych bohaterów i czasy. Siostra Fryderyka Chopina wiezie pod suknią słój z sercem brata, Józefina Soliman w XVIII-wiecznym Wiedniu błaga cesarza, żeby pozwolił jej pochować zmumifikowane i pokazywane zwiedzającym ciało jej ojca, czarnoskórego niewolnika i cesarskiego dworzanina, Annuszka próbuje się odnaleźć w labiryncie moskiewskiego metra, wdowa po profesorze preparatorze pożąda ruchu i życia, a rodzina Kunickich gubi się na wakacjach w Chorwacji. Te i inne historie zbiera narratorka (Barbara Wysocka), w niektórych scenach ucharakteryzowana na Olgę Tokarczuk. Całość bywa przytłaczająca i nużąca, co wzmacnia często stosowana przez bohaterów literacka, trzecioosobowa narracja. Z drugiej strony, rozgrywana w scenografii będącej skrzyżowaniem lotniska i dworca, wpisuje się świetnie w kontekst pandemicznego zamknięcia i bezruchu. I boleśnie potęguje w siedzącym przed ekranem widzu pragnienie wyruszenia w drogę.