25.02.2020 Wersja do druku

Polskie, czyli dobre

Prawdziwą wartość rzeczy drobnych, niepozornych potrafią ukazać artyści najlepsi. Uczynił tak Piotr Beczała na swej nowej płycie - pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej.

W przeciwieństwie do poprzednich albumów tego artysty otrzymaliśmy płytę nagraną i wydaną w kraju, z repertuarem wyłącznie rodzimym. Piotr Beczała wybrał pieśni Mieczysława Karłowicza i Stanisława Moniuszki. Pierwszy kompozytor napisał ich zaledwie 21. Drugi - ponad 300, ale w przypadku obydwu tych kompozytorów pokutuje u nas opinia, że pieśni są mniej istotne w ich dorobku. Czy można zresztą traktować na przykład poważnie te utwory Karłowicza, z których większość trwa zaledwie nieco ponad minutę? A jednak nie mamy do czynienia z niewiele znaczącymi drobiazgami. Każda pieśń to starannie przemyślana forma muzyczna. W każdej odnajdziemy przykład idealnego związku tekstu z muzyką. Ma to znaczenie, bowiem Karłowicz wybierał wiersze czołowych poetów, swej epoki, przede wszystkim Kazimierza Przerwy-Tetmajera, który zresztą nie był z tego zadowolony. Karłowicz jednak świetnie odmalował muzyką ich młodopolski nastrój melancholii, zadum

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Polskie, czyli dobre

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

25.02.2020