25.05.2016 Wersja do druku

Podróż w czasie

- Gwara śląska jest jedną z niewielu żywych gwar występujących w Polsce i jest przez wszystkich rozpoznawalna. Wpadłem więc na pomysł, aby ubarwiła i wzbogaciła nasz spektakl. Mam nadzieję, że dzięki temu odległa włoska tradycja stanie się bliższa Ślązakom - mówi reżyser Zbigniew Głowacki przed premierą "Miłości do trzech pomarańczy" w Teatrze Ateneum w Katowicach.

Ze Zbigniewem Głowackim, autorem i reżyserem "Miłości do trzech pomarańczy", rozmawia Renata Chudecka (kierownik literacki Teatru Ateneum). Bezpośrednio po studiach reżyserskich wyjechałeś do Włoch, pracowałeś w słynnej Nuova Opera dei Burattini w Rzymie. Jak to się stało, że z króciutkiego stypendium zrobiły się dwa lata? Jak sobie radziłeś z językiem? Byłeś tam przede wszystkim aktorem. - Zacznę od końca; prywatne zespoły na zachodzie istniały od zawsze, dla mnie była to absolutna nowość. Tam wszyscy zajmowali się wszystkim. Aktor mający wolną chwilę pełnił również funkcję biletera, a w razie potrzeby sprzątał scenę i widownię, usadzał widzów i wykonywał lalki. Pamiętam burzę mózgów gdy pani Signorelii zjawiła się z zarysem pomysłu na nową sztukę. Cały zespół uczestniczył w dopracowywaniu koncepcji. Jako aktor grałem lalkami za parawanem, wtedy głosu udzielali im rodowici Włosi. Zdarzyło mi się również występ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Zachodni nr 121

Autor:

Renata Chudecka

Data:

25.05.2016