1. Biel. Góra bieli. Takie jest pierwsze wrażenie, ale gdy bliżej przyjrzymy się teatralnemu pomieszczeniu (nie piszę: scenie, bo rzecz rozgrywa się w sali rób, gdzie nie ma architektonicznego podziału na scenę i widownię), zatem gdy bliżej przyjrzymy się owej górze bieli, rozpada się ona na pagórki i wklęśnięcia. Prawie pośrodku największego z "wklęśnięć" - biurko. Nowoczesne, sterylne. Jak w przychodni. Ale mógłby przy nim siąść pisarz, gdyby zmienić nieco charakter wnętrza, gdyby rozproszyła się biel i ukazało się , co się pod nią intrygująco ukrywa. Całkiem na prawo, patrząc z krzeseł przeznaczonych dla widzów, krata. Także biała. Niby realna, niby nierealna, symboliczna zaledwie. Przy kracie młody - jeszcze młody - mężczyzna. Ręka, jakby z trudem, odrywa się od kraty. Mężczyzna mówi. Najpierw głosem sztucznie neutralnym, potem z pasją. I znów - hamując emocje. "Tylko cudem można z tego wyjść. Pięć lat czekałem na ten
Tytuł oryginalny
Pigułka słońca
Źródło:
Materiał nadesłany
Opole nr 4