"Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" w reż Zbigniewa Najmoły w Teatrze Lubuskim w Zielonej Górze. Pisze Zdzisław Haczek w Gazecie Lubuskiej.
Kiedy w finale monodramu "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" Janusz Młyński zaczyna tańczyć, chce się do niego dołączyć. Z "podejrzanie" lekkim sercem... Skąd ta "podejrzliwość"? Dorastanie żydowskiego chłopca na przedmieściach Paryża wcale nie jest usłane różami. Ojciec do końca swego życia nie wyleczy się z traumy Zagłady, odejścia żony. Momo wychowuje więc ulica. Wraz z dziesięciolatkiem odbywamy podróż w czasie, ale też przejście od profanum do sacrum. Wszak słyszymy jak chłopiec posmakuje seksu z prostytutką, jak świat ulicznej erotycznej przygody stanie się dla niego normalnością. Podobnie jak kradzież... Ale oto w życiu Momo pojawia się tajemniczy pan Ibrahim ze swoim sklepem. Muzułmanin, który przeprowadza bohatera przez najtrudniejszy w życiu czas. Oparty na prozie Erica-Emmanuela Schmitta monodram, który prapremierowo pojawił się na scenie Lubuskiego Teatru w reżyserii Zbigniewy Najmoły (wcześniej ten twórca wystawił tu "Tektonik