Po ośmiu latach na opolską scenę powrócił monodram "Śmierć pięknych saren". Dla tych, którzy już go widzieli - sposobność przypomnienia, dla tych, którzy pierwszy raz - znakomita okazja zetknięcia się z niezwykłą prozą Oty Pavla w bardzo dobrej interpretacji Jacka Dzisiewicza. Ota Pavel, czeski reporter i sprawozdawca sportowy w wieku 33 lat zapadł na chorobę psychiczną. Jego zbiór opowiadań pod wspólnym tytułem "Śmierć pięknych saren" powstał w szpitalu psychiatrycznym. "Dostałem pomieszania zmysłów na zimowej olimpiadzie w Insbrucku. Mózg mi się pomieszał, jak gdyby spłynęła mgła z Alp." - pisze w Epilogu. Dla czytelnika te słowa są pełnym zaskoczeniem. Lektura autobiograficznych opowiadań, wspomnień ze świata dzieciństwa - jego krajobrazów, przeżyć, najbliższych bohaterowi ludzi - w najmniejszym stopniu nie zapowiada takiego finału. Epilog stawia jednak ich treść i znaczenie w zupełnie nowym świetle. Teatr pozbywa się momentu
Tytuł oryginalny
Pamięć znaczy wolność
Źródło:
Materiał nadesłany
Trybuna Opolska nr 73