09.10.2019 Wersja do druku

"Olga", czyli ile warte jest życie

- Dzieło Antunesa stawia pytanie o to, ile jesteśmy w stanie poświęcić w obronie idei. Olga wierzy w nie do końca. To opowieść o rewolucjonistce naiwnie wpatrzonej w komunistyczne ideały, ale przede wszystkim próba oszacowania, ile warte jest życie. Nie opowiadamy o systemach, one są tylko tłem - mówi reżyser Romuald Wicza-Pokojski przed prapremierą opery "Olga" Jorge Antunesa w Operze Bałtyckiej w Gdańsku.

Rozmowa z Romualdem Wiczą-Pokojskim [na zdjęciu], reżyserem "Olgi" Jorge Antunesa w Operze Bałtyckiej: Jeszcze latem, na długo przed premierą "Olgi" Opera Bałtycka wystosowała apel: "Wymienimy bilet na maszynę do pisania". Ile maszyn udało się pozyskać i jaką rolę odegrają w spektaklu? - Widzowie podarowali nam ponad trzydzieści maszyn. Bardzo nas ucieszyło, że zechcieli współtworzyć scenografię naszej opery. Maszyny zagrają w jednej z ważniejszych scen, w pierwszym akcie, który rozgrywa się w moskiewskim biurze. Maszyna do pisania jest jak instrument muzyczny. Wydaje piękny dźwięk. - W całej partyturze "Olgi" jest wiele dźwiękowych niespodzianek. Między innymi właśnie utwór wystukiwany na maszynach. Z kolei, gdy przenosimy akcję do brazylijskiego więzienia, muzykę tworzą metalowe kubki. Są też płynące z głośników fragmenty radiowych przemówień, ale i urywki z "Tristana i Izoldy", dramatu muzycznego Wagnera. Nie zabraknie cha

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Olga", czyli ile warte jest życie

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Bałtycki nr 236

Autor:

Grażyna Pewińska

Data:

09.10.2019

Realizacje repertuarowe