13.02.2019 Wersja do druku

O ratowaniu świata na scenie

Dlaczego "Trump i pole kukurydzy"? - Trump staje się w naszym spektaklu ucieleśnieniem wszystkich złych cech grupy osób, którą nazwaliśmy "złymi, białymi facetami", czyli mężczyzn u władzy, którzy bardzo mocno zagarniają ten świat i są mizoginami - mówi Dagmara Mrowiec-Matuszak, aktorka Teatru Polskiego w Bydgoszczy. - My, kobiety próbujemy się do tego świata trochę dobić, coś zmienić.

"Tramp i pole kukurydzy" to najnowsza, a pierwsza w tym roku, propozycja Teatru Polskiego. Jej reżyserem jest Paweł Łysak, dawny dyrektor naszej sceny, teraz szef stołecznego Teatru Powszechnego. Wspólnie z zespołem zastanawia się, jak uratować świat. O tym, że globalnie zmienia się klimat wiemy wszyscy. - Niektórzy zdają sobie sprawę z tego, że jest bardzo źle i świat, który znamy w jakiś sposób się kończy - mówi Łukasz Gajdzis, dyrektor Teatru Polskiego. - Inni ten temat bagatelizują, a przecież codziennie możemy widzieć wagony z węglem jadące przez Polskę, czy odczuwać smog. Mówi się, że ten mechanizm rozpalany ropą naftową skończy się prawdopodobnie za 12 lat. I w tym spektaklu sprawdzamy, co może się za te 12 lat wydarzyć. Ale też, co można zrobić przez te dwanaście lat, które nam zostały. - Nie dajemy jednak odpowiedzi, bo gdybyśmy je znali, to założylibyśmy partię - śmieje się Paweł Łysak, reżyser spektaklu. - Raczej py

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

O ratowaniu świata na scenie. W sobotę

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Pomorska nr 37

Autor:

Joanna Pluta

Data:

13.02.2019