09.01.2021, 16:40 Wersja do druku

Niestety, coś nie wyszło

"Jeńczyna" Pawła Demirskiego w reż. Moniki Strzępki w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Pisze Rafał Turowski na swojej stronie.

fot. Magda Hueckel

Pomysł był świetny, mianowicie porozmawiać z widzami o ich seksie codziennym. O - nieumiejętności mówienia o seksie, nazywania swoich potrzeb, o uprawianiu tegoż seksu, a przede wszystkim – o jego nieuprawianiu, z rozmaitych zresztą powodów, kulturowych czy politycznych. Poznajemy m.in. chorą na raka pacjentkę, która wierzy w swoje uzdrowienie dzięki seksowi grupowemu z koszykarzami, matkę księdza, która odkrywa orgazm podczas startu samolotu, mamy polityka, nie w stu procentach heteroseksualnego i gotowego na wiele (naprawdę wiele), żeby utrzymać władzę, jest para z wieloletnim stażem w poczekalni terapeutki, czy – Harvey Weinstein – odbywający karę w więzieniu i sarkający na nienowoczesność systemu penitencjarnego i niedogodności, jakich muszą doznawać osadzeni – jeśli wiecie, co mam na myśli. No i ci bohaterowie poruszają w mniej lub bardziej udany sposób rozmaite kwestie związane właśnie z seksem.

fot. Magda Hueckel

Niestety, coś nie wyszło. Spektakl był nie tylko o połowę za długi i bardzo nudny, ale także niezabawny, a zauważmy, że premiera miała miejsce w sylwestrowy wieczór, więc można byłoby się spodziewać się czegoś choćby „pogodnego”, co pewnie byłoby wykonalne, przypomnę sylwestrową premierę spektaklu pt. Triumf woli, ci sami twórcy, ta sama scena, ale to dawno temu.

W sumie najśmieszniejsze było to, że Jeńczyna była rekomendowana widzom od 18 roku życia, tak jakby młodsi nie wiedzieli do czego służą sztuczne penisy i nie widzieli (z oddali) męskich nagich pośladków.

Wspaniali aktorzy NST robili, co mogli, żeby uratować to przedsięwzięcie, ale niestety nie uratowali.

fot. Magda Hueckel

Tytuł oryginalny

Stary Teatr w Krakowie. Jeńczyna

Źródło:

www.rafalturow.ski
Link do źródła

Autor:

Rafał Turowski