24.03.2007 Wersja do druku

Nie wciskamy sobie kitów

- Istotny jest nowy w polskim teatrze sposób pracy, jaki z Bartkiem Frąckowiakiem wprowadzamy. Przez miesiąc pracujemy sami nad tekstem i koncepcją widowiska, przychodzimy w efekcie do aktorów nieźle przygotowani. Dramaturg i kompozytor są obecni na wszystkich próbach - mówi reżyser WIKTOR RUBIN.

Mirosław Baran: Jak się czuje reżyser, który po zaledwie trzech spektaklach nagle staje się jednym z najważniejszych twórców teatralnych w Polsce? Wiktor Rubin: Jeżeli to prawda, to czuję się świetnie. Faktem jest, że te trzy moje spektakle fajnie zafunkcjonowały w przestrzeni teatralnej, zdobyliśmy nagrody, zostaliśmy docenieni przez prasę i środowisko. Bardzo fajnie. Chciałbym podkreślić, że jest to efekt pracy całego zespołu: dramaturga Bartosza Frąckowiaka, kompozytora Piotra Bukowskiego, scenografa Pawła Wodzińskiego i reżysera światła Piotra Pawlika, aktorów oraz innych współtwórców. Istotny jest także nowy w polskim teatrze sposób pracy, jaki z Bartkiem Frąckowiakiem wprowadzamy. Przez miesiąc pracujemy sami nad tekstem i koncepcją widowiska, przychodzimy w efekcie do aktorów nieźle przygotowani. Dramaturg i kompozytor są obecni na wszystkich próbach. Dlatego mam poczucie, że spektakl powstaje na zasadzie ścierania się różnych

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nie wciskamy sobie kitów

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto nr 70/23.03

Autor:

Mirosław Baran

Data:

24.03.2007

Realizacje repertuarowe