"Czerwony Kapturek" w reż. Marka Ciunela w Teatrze Pinokio w Łodzi. Pisze Agnieszka Jadlińska w Expressie Ilustrowanym.
Każdy, kto myśli, że zna "Czerwonego Kapturka" braci Grimm, powinien się wybrać do Teatru Pinokio. Opowieść o dziewczynce i babci zjedzonych przez złego wilka to tylko pretekst dla reżysera Marka Ciunela do opowiedzenia całkiem nowej historii. Jest więc królik albinos (starszy brat), który ze słuchawkami w uszach spędza czas na rowerze, jest jego zapracowany ojciec z teczką, elegancka mama na zakupach i córeczka. Jest także bezdomny Królik, który zjada odpadki i zbiera puszki po lesie. Wszyscy stołują się w leśnym barze "U wujka wilka" (genialnie wymyślony przez scenografa Pawła Walickiego). W menu mają marchewkowe burgery z sosem cztery sery, surówki i sałatki czy bezmięsne karotki. Wilk kusi, udaje przyjaźń, organizuje darmowe przyjęcie, a na końcu odkarmione i niczego nieświadome króliki zjada z apetytem. Planuje pochłonąć i Czerwonego Kapturka (który jest słodką i rozbrykaną dziewczynką w różowej sukience i różowym futerku), i je