EN
06.07.2022, 18:33 Wersja do druku

Nie, nie wszyscy jesteśmy winni

fot. Krzysztof Bieliński

„Odpowiedzialność” w reż. Michała Zadary w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Pisze Alicja Cembrowska w Teatrze dla Wszystkich.

„Wszyscy jesteśmy winni” – mówił w kwietniu 2022 roku papież Franciszek o rosyjskiej agresji na Ukrainę. Michał Zadara w swoim najnowszym dokumentalnym spektaklu „Odpowiedzialność” zdaje się mówić: „Nie, tam, gdzie rozdzielamy odpowiedzialność na wszystkich, tam odpowiedzialny nie jest nikt”.

Forma „Odpowiedzialności” w warszawskim Teatrze Powszechnym jest ascetyczna i kameralna. Dwa stoły, cztery krzesła, stos książek i dokumentów, a także promptery – to z nich aktorzy będą czytać teksty. Decyzja kierowana była względami prawnymi. Widzowie szybko zrozumieją dlaczego – nie przyszli na metaforyczno-etyczną opowieść o tym, że człowiek człowiekowi człowiekiem. Przyszli na merytoryczną, rzeczową i prawną analizę wydarzeń, które rozegrały się na granicy polsko-białoruskiej. Chociaż „wydarzenia” to mało precyzyjne słowo. Na granicy polsko-białoruskiej rozegrał się dramat konkretnych ludzi. Takich, którzy – jak my – chodzili do pracy, lubili obejrzeć film i wyjść z rodziną na spacer. Takich, którzy się śmiali, a nieraz płakali. A teraz nie żyją. Umarli w drodze, poszukując dobrego, spokojnego i bezpiecznego życia. Dlaczego? Kto za to odpowiada?

Trio aktorskie – Mateusz Janicki (zamiennie z Piotrem Głowackim), Maja Ostaszewska i Barbara Wysocka – próbuje odpowiedzieć na te pytania, analizując decyzje polskiego rządu, a także „przenosząc się” do krajów, z których uciekali uchodźcy. Przyglądają się każdej decyzji, uchwale, każdej „nitce” narracyjnej. Dalecy są jednak od zadowalania się odpowiedzią papieża – bo ostatecznie, czyż nie byłoby to skandalicznie proste? Uznać, że winny jest każdy? Dlatego dochodzenie ma jasny i określony cel – ustalić, kto ponosi tytułową odpowiedzialność za śmierć kilkunastu ludzi.

Z pozoru forma, na którą zdecydował się Michał Zadara, wydawać się może nudna i sucha. Fakty, dane, nazwiska, akty prawne, ustawy. W praktyce jednak widownia siedzi jak zaczarowana, a po godzinie łatwo podzielić ją na dwie grupy – jedna wyciera łzy, druga nie może ukryć zdziwienia, że w Polsce, w XXI wieku doszło do napędzanego nienawiścią, lękiem i zacietrzewieniem procesu segregacji ludzi na tych, którzy zasługują na pomoc (uchodźcy z Ukrainy) i tych, którym należy się śmierć w ciemnym lesie (uchodźcy, którzy trafili na granicę polsko-białoruską).

Trudno uniknąć tego haniebnego zestawienia, więc twórcy spektaklu nawet nie próbują tego czynić. Pytają wprost: czym się różni płacz dziecka z Mariupola, od płaczu dziecka z Aleppo? Często milkną, bo nie są w stanie znaleźć dokumentu, który wskazywałby istnienie ludzi „mniej istotnych”. Takiego dokumentu po prostu nie ma. Wybrzmiewa w tych poszukiwaniach obezwładniające poczucie zagubienia, bo przecież mamy tysiące stron aktów, które traktują o godności, równości, tolerancji i prawach człowieka; mamy prawo, które niby określa schematy działania w określonych sytuacjach. I to nie działa. To nas nie chroni.

I to jest najsmutniejszy wniosek z „Odpowiedzialności” – spektaklu mocnego, dojmującego i absurdalnie okrutnego. W dziewięćdziesiąt pięć minut minut Michał Zadara, na przykładzie sytuacji w Polsce, pokazał, że bardzo łatwo wartościować życie ludzkie w czasach puchnących od haseł o wolności, równości i ochronie tego życia. I w tym sensie warto wrócić do słów papieża Franciszka i zadać sobie pytanie: czy jestem winny? Czy daję sobie wmówić, że jeden uchodźca jest wrogiem, a drugi przyjacielem? Czy otwieram drzwi tylko wybranym? Co, jeżeli to przede mną ktoś je zatrzaśnie w imię swojego komfortu i spokoju?

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła