27.05.2020 Wersja do druku

Na linii i trzy kroki dalej

Teatry szukają sposobów na prowadzenie działalności twórczej, która rezygnując z "nażywości" zachowywałaby zarazem swoistość i odmienność. Premier Morawiecki zwołał konferencję prasową, by obwieścić plan odmrożenia sportu, ale o instytucjach kultury nawet się nie zająknął. Jak z tym żyć, np. w teatrze? Jest sposób - pisze Dariusz Kosiński w Tygodniku Powszechnym.

"Sztuka dramatyczna" - tak nazywano teatr w XIX w. Bardzo lubię tę nazwę i uważam ją za równie precyzyjną, co głęboką. Termin "teatr" jest nadużywany zarówno w odniesieniu do przedstawień artystycznych, jak i do zjawisk społecznych. "Sztuka dramatyczna" nie odwołuje się ani do iluzji, ani do udawania, ani do patrzenia nawet. Odwołuje się do dramatu, czyli do działania. Ma bowiem wytworzyć wspólną przestrzeń doświadczenia, skomponowanego tak, że w najszczęśliwszych przypadkach staje się procesem czynnego (więc też dramatycznego) poznania. To nie tylko sztuka tych, którzy przedstawienie przygotowują i spełniają, ale także tych, którzy w ten proces dają się wciągnąć. Artystami dramatycznymi są też ci, którzy tworzą publiczność. Teatr publiczny to nie widowisko - to dzieło sztuki dramatycznej. Wyjść Początek maja przyniósł charakterystyczny zwrot - pojawiły się w sieci formy teatralne odchodzące od dominujących dotychczas transmisj

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Na linii i trzy kroki dalej

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Powszechny nr 21

Autor:

Dariusz Kosiński

Data:

27.05.2020

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe