- Minaret ma w surrealny sposób zmienić fragment pejzażu miasta. Tak, żeby trzeba go było zobaczyć, zrozumieć i przyswoić na nowo. Stawiam go też po to, żebyśmy zaczęli rozmawiać o problemach, o których milczymy. O naszym współistnieniu z muzułmanami, islamie, o pozycji kobiet w tamtej kulturze i religii. Polska nie jest wyspą, te fundamentalne problemy nas dotyczą i będą dotyczyć coraz bardziej - mówi artystka Joanna Rajkowska w rozmowie z Michałem Wybieralskim z Gazety Wyborczej - Poznań.
Joanna Rajkowska, artystka znana m.in. z ustawienia sztucznej palmy na warszawskim rondzie de Gaulle'a, chce zamienić w minaret komin starej papierni przy skrzyżowaniu Garbar i Estkowskiego. Odsłonięcie minaretu ma się odbyć podczas przyszłorocznego festiwalu teatralnego Malta, który będzie poświęcony różnorodności kulturowej. Projekt miałoby sfinansować m.in. miasto Poznań oraz Fundacja Malta. Już po przeprowadzeniu tego wywiadu pomysł został skrytykowany przez sąd konkursowy SARP, który rozstrzygał konkurs na zagospodarowanie terenu przy skrzyżowaniu Garbar i Estkowskiego. Michał Wybieralski: Po co chce pani postawić minaret w Poznaniu? Joanna Rajkowska: Minaret ma w surrealny sposób zmienić fragment pejzażu miasta. Tak, żeby trzeba go było zobaczyć, zrozumieć i przyswoić na nowo. Stawiam go też po to, żebyśmy zaczęli rozmawiać o problemach, o których milczymy. O naszym współistnieniu z muzułmanami, islamie, o pozycji kobiet w tamte