Logo
6.11.2009 Wersja do druku

Mim, który zakochał się w Piotrawinie

- Poproszono mnie o występ na akademii ku czci Rewolucji Październikowej. Traf chciał, że pękła mi gumka w rajtuzach. Jeden z towarzyszy polecił przerwać spektakl - wspominał Jerzy Leszczyński. Kilka dni później, w ogólnopolskim tygodniku, ukazał się artykuł o tym, jak Leszczyński wypiął dupę na rewolucję - krótkie wspomnienie o zmarłym w zeszłym roku twórcy lubelskiego Teatru Wizji i Ruchu.

Jerzy Leszczyński, jeden z najsłynniejszych polskich mimów, twórca słynnego Teatru Wizji i Ruchu nie zdążył zrobić spektaklu "Wieczna mgła". Zmarł nagle w listopadzie 2008 roku. Inspiracji do swoich spektakli szukał w Piotrawinie. Chodzi o wspaniały punkt widokowy, z którego można obserwować małopolski przełom Wisły. - Z wysokości kilkudziesięciu metrów oglądał poranne mgły, wędrował po tamtejszych kamieniołomach - wspomina Marta Denys. Najpierw pracował we wrocławskim Teatrze Pantomimy "Gest". Potem przez trzy lata uczył się pantomimy od Henryka Tomaszewskiego. W 1969 r. przyjechał do Puław. Zrobił spektakl oparty na Norwidzie. Pokazał "Bema pamięci żałobny rapsod". W Powiatowym Domu Kultury znalazł dobre warunki do pracy i fanów na widowni. Do czasu. - Poproszono mnie o występ na akademii ku czci Rewolucji Październikowej. Traf chciał, że pękła mi gumka w rajtuzach. Jeden z towarzyszy polecił przerwać spektakl - wspominał Leszczyń

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mim, który zakochał się w Piotrawinie

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Wschodni nr 17/05.10

Autor:

Waldemar Sulisz

Data:

06.11.2009