EN
12.09.2022, 12:03 Wersja do druku

Matylda

„Matylda” Roalda Dahla w reż. Jacka Mikołajczyka, koprodukcja Teatru Syrena w Warszawie i Teatru Kameralnego w Bydgoszczy. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. Krzysztof Bieliński

Mamy oto sześcioletnią Matyldę, dziecko niekochane i niechciane, której matka jest idiotką, ojciec oszustem, a dyrektorka szkoły – sadystką. I o tym jest ten hit West Endu i niewątpliwy przebój Syreny? Tak, właśnie o tym.

Na szczęście Matylda jest dzieckiem również pogodnym, mądrym, wrażliwym i oczytanym, potrafi się złu skutecznie przeciwstawić, spotyka też na swojej drodze i dusze dobre, jak np. pannę Miodek, która… ale może nie będę spojlerował. Mamy więc właściwie moralitet, opowieść o walce dobra ze złem, uspokajam – dobro wygra, choć chciałbym kiedyś zobaczyć podobny musical bez happy-endu, może też dodam, że moją ulubioną bohaterką tego spektaklu jest postać zdecydowanie niesympatyczna, Agata Łomot (cudowny Damian Aleksander, dublura z Przemysławem Glapińskim), wulgarna i czerpiąca wyraźną radość z dręczenia bliskich wuefistka, kierowniczka szkoły naszej Matyldy.

Spektakl en bloc jest znakomicie zagrany, dzieciaki na scenie są świetne, dorośli – też! W moim przebiegu – bo Matyldy mamy aż trzy - grała Julia Kołodziejak, która poprowadziła swoją rolę z wdziękiem, znakomicie aktorsko, czysto wokalnie, bez popisywania się, piereżywania itd., 100% profesjonalizmu, czapka z głowy! Libretto zostało przez Jacka Mikołajczyka przełożone z szacunkiem do widza, a nawet z założeniem, że ów posiada poczucie humoru, kilka razy było – no cóż – naprawdę grubo, i – serdecznie się z tych Jackowych zabaw językiem uśmiałem, zwracam szczególną uwagę na bułgarski wątek opowieści, to wręcz majstersztyk.

Rzecz jest dedykowana widzom od 8 roku życia i raczej nie brałbym do teatru widzów młodszych, chyba, że… są jak Matylda i bezbłędnie wyczują język teatru – rozpoznają metaforę, hiperbolę czy - żart. Zresztą – zobaczcie sami, zrozumiecie – dlaczego.

Tytuł oryginalny

MATYLDA

Źródło:

www.rafalturow.ski
Link do źródła