"Jesienne manewry" w reż. Krzysztofa Szustera w Teatrze Syrena w Warszawa. Pisze Hanna Karolak w Gościu Niedzielnym.
AUTOR SZTUKI "JESIENNE MANEWRY" PETE RCOKE Z POWODZENIEM PRÓBUJE PRZEKONAĆ WIDZÓW, ŻE MŁODOŚĆ NIE MA METRYKI. Kiedy wiosna, ociągając się, wreszcie nadeszła, teatry postanowiły widzom zrekompensować długie oczekiwanie i zaserwować repertuar pełen ciepła i uśmiechu. Słowem, mamy w Warszawie wysyp komedii. Niech więc nie zmyli Państwa tytuł ostatniej premiery w Teatrze Syrena "Jesienne manewry", bo w istocie bohaterki tego spektaklu wkroczyły w jesień życia, ale jak w znanej piosence, w ich sercach ciągle maj. Autor sztuki Peter Coke próbuje nas z powodzeniem przekonać, że młodość nie ma metryki. Gdy więc na scenie pojawią się Barbara Krafftówna, Krystyna Tkacz, Irena Kownas, Zofia Czerwińska, już wiemy, że zapowiada się szampańska zabawa. Zwłaszcza że owe dzielne staruszki postanawiają metodami "gangsterskimi" stawić czoła bezwzględnym prawom kapitalizmu, który pozbawia je środków do życia, a najbliższych przyjaciół - domu. Ale że