06.12.2019 Wersja do druku

Krzysztof Kowalewski: Jestem z teatru, nie z serialu

- Toż na tym polega mój zawód, że muszę potrafić - z Krzysztofem Kowalewskim, aktorem teatralnym i filmowym rozmawia Krzysztof Lubczyński w Dzienniku Trybuna.

Jest Pan kojarzony głównie z repertuarem komediowym, farsowym. Kiedyś mówiło się o takich aktorach: "komik". Ostatnimi czasy bawił Pan widzów jako doktor Łubicz w serialu "Daleko od noszy", z gatunku humoru "szpitalnego". Nie buntował się Pan nigdy przeciwko swojemu emploi? - A co się buntować? Tak się ułożyło, taki los, tak wyglądam. Kiedyś, jako młodszy i szczuplejszy, bywałem amantem charakterystycznym i nawet śpiewałem, o czym wspomniał zresztą Ludwik Sempoliński w książce "Wielcy artyści małych scen", cytując recenzję Karoliny Beylin wspomniał, że "Krzysztof Kowalewski zapowiada się na bardzo interesującego tenora operetkowego" (śmiech). Gdybym jednak miał zagrać rolę dramatyczną, to przeobraził bym się w mgnieniu oka, bo na tym polega mój zawód. Zauważyłem, że recenzenci pisali czasami, jakby ze zdziwieniem, że "Kowalewski potrafi być groźny". Toż na tym polega mój zawód, że muszę potrafić. Ja nie wziąłem się z serialu,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jestem z teatru, nie z serialu

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Trybuna nr 241/242/4-5.12

Autor:

Krzysztof Lubczyński

Data:

06.12.2019