EN
13.11.2021, 13:11 Wersja do druku

Kosmity przyleciały

“Big Bang” Andrzeja Kondratiuka w reż. Piotra Ratajczaka w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Marta Żelazowska z Nowej Siły Krytycznej.

fot. Robert Jaworski

Jak byśmy zareagowali, gdyby pod naszym domem wylądowało UFO? Czy gotowi bylibyśmy wejść w dialog, a może kierowani strachem przed obcym zamknęlibyśmy się w okolonym murem domu? Świadkami tego niecodziennego zjawiska są mieszkańcy niewielkiej mazowieckiej wsi. Na polu Wrońskich ląduje „świecące jajco”. Sytuacja rodem z science-fiction klasy B jest osią fabuły spektaklu „Big Bang”. 

Piotr Ratajczak w stołecznym Och-Teatrze sięga po scenariusz filmowy Andrzeja Kondratiuka z 1986 roku. Produkcja została doceniona zarówno przez krytykę (nagroda Interwizji, Złote Ekrany dla Andrzeja Kondratiuka i Janusza Gajosa), jak i widzów. Ratajczak z jednej strony mierzy się więc ze znakomitym dziełem filmowym (z pamiętnymi rolami Zofii Merle, Bożeny Dykiel, Ludwika Benoit, Romana Kłosowskiego), z drugiej bada, na ile przez te ponad trzydzieści lat zmieniło się polskie społeczeństwo i kim są dla nas przybysze z kosmosu.

Reżyser pozostaje wierny pierwowzorowi, zostawia nawet regionalizmy językowe, nie uwspółcześnia realiów. Nie jest to potrzebne. Akcję osadza w wiejskiej chacie. To drewniany szkielet domu, z wyraźnie zaznaczonym oknem, przez które pobłyskuje statek kosmiczny (scenografia i światło Marcin Chlanda). Tu zbierają się mieszkańcy (gospodarz, gospodyni, sklepowa, naukowiec, Jasiek, sołtys nie dociera, bo leży zalany w trupa), by ustalić w jaki sposób powitają kosmitów. Ubrani są wprawdzie odświętnie, lecz w przaśno-kiczowatym stylu (Zosia ma koronkowo-neonową sukienkę, oczy podkreślone intensywnym błękitem). Odbiera to postaciom nieco realności i powagi. Aktorzy też nie traktują swych bohaterów zbyt serio. Bawią się typami. Podgrywają komediowo. Michał Żurawski jako Janek wchodzi w przekrzywionym kasku ze zwisającymi z nosa tamponami z chusteczki, bowiem „dostał w dziób” od żony sołtysa; smali cholewki do sklepowej i peroruje o trunkach, w których mogą zasmakować obcy. Ilona Ostrowska jako Zosia pląsa, z ekscytacją godną podlotka opowiada, jak bardzo chciałaby zatańczyć z kosmitą. Hela (Izabela Dąbrowska) ostentacyjnie wyrywa Jankowi siatki pełne wódki i stawia na stole jedną butelkę. I rzeczywiście, to śmieszy, ale nie wchodzi w kolizję z racjami postaci. Te reżyser traktuje niezwykle poważnie.

Inscenizacja jest zdecydowanie bardziej dynamiczna niż pierwowzór. Aktorzy są w ciągłym ruchu, to siadają przy stole, to na kanapie, by za chwilę wyjrzeć przez okno. Wykonują układy choreograficzne (Arkadiusz Buszko) będące połączeniem figur krakowiaka i codziennych czynności, jak ścielenie łóżka czy nakrywanie do stołu. Nadają one rytm przedstawieniu (świetna muzyka Tomasza Lewandowskiego). Trudno pozbyć się wrażenia, że ten przedziwny, jakby z zewnątrz sterowny taniec, jest czymś więcej niż tylko urokliwym przerywnikiem umożliwiającym aktorom efektowne opuszczenie sceny. Jest, jak w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego, chocholim tańcem. Odzwierciedla marazm społeczeństwa. To wyraz niezdolności działania. Kosmici odlatują, zanim bohaterowie zdążą ich powitać.

Obcy są u Ratajczaka katalizatorem społecznej refleksji. Ich przybycie jest swoistym wielkim wybuchem (tytuł nawiązuje do teorii kosmologicznej), który ma rozpocząć ewolucję, tu w polskim grajdołku. Jest to niezwykle wymowne, bowiem chłopskość jest głęboko w bohaterach zakorzeniona. Aspirują do bycia równorzędnymi partnerami w komunikacji z wyższą cywilizacją, rozumianą dosłownie jako przybysze z obcej planety, ale też symbolicznie jako świat zachodni. Trzydzieści kilka lat temu Polacy marzyli o upadku żelaznej kurtyny i otwarciu się na zachód. Należymy do NATO i Unii Europejskiej, a życie codzienne przypomina to, które dawniej można było oglądać jedynie w zagranicznych filmach. Dobra materialne stają się tu synonimem rozwoju („Ciągnik na podwórku stoi, telewizor jest, pralka, lodówka… niech se nie myślą, że my tu jakie ciemne ludzie, co nie znają techniki”), ale dojmujący jest brak zmiany w percepcji świata. Polska dusza za tym nie nadąża, trwa w mentalnym zaścianku, marazmie, konserwatyzmie. Choć mniemanie o sobie jest wielkie: „Człowiek jest najdoskonalszą istotą na Ziemi. Bo ma rozum, panie”. Bohaterowie wciąż pozostają nieadekwatni wobec współczesności. Nie potrafią poradzić sobie z alkoholizmem, cwaniactwem, kombinatorstwem (doskonała scena spowiedzi gospodarza), patriarchatem, z zanieczyszczeniem środowiska, traumami historii. Okopują się w dobrze znanych formach funkcjonowania społecznego, boją się działania, przełamania schematów myślowych. Wyjście naprzeciw przybyszom, choć bardzo tego pragną, zdaje się być ponad siły. Dywagacje nad wyborem godnego przedstawiciela, są raczej formą ucieczki od interakcji z nieznanym, pozorem zaangażowania niż realnym szukaniem rozwiązania. 

Wyjątkiem jest pan Kazimierz (świetny Wojciech Chorąży), będący spoza społeczności, co podkreślają mieszkańcy wsi. Zna języki, wiele widział i doświadczył, można rzec – obywatel świata. Jako jedyny potrafi spojrzeć z szerszej perspektywy, realnie ocenić kondycję człowieka. „Człowiek z człowieka mydło wyprodukował i tym mydłem oblicze swoje obmył. Jest się czym pochwalić przed gośćmi z kosmosu? Hiroshima, Oświęcim, Nagasaki...” – te słowa wprawdzie budzą konsternację, uwierają, ale nie zmieniają światopoglądu. Kazimierz zostaje wykluczony ze społeczności, ale jako jedynego spotyka go zaszczyt spotkania z kosmitami. Nikt inny nie ma na to odwagi. Wiejskie życie toczy się dalej, jakby nic się nie wydarzyło. Bohaterom jest tylko trochę przykro.

Spektakl Ratajczaka nie napawa optymizmem. Choć w Polsce w ciągu ponad trzydziestu lat dokonały się głębokie zmiany gospodarcze, społeczne, polityczne, wzrósł poziom życia, a Polacy czują się obywatelami świata, wciąż jednak boją się wyjść ze strefy komfortu dobrze ugruntowanego kołtuństwa, nawyków. Wiążę się to z oswojeniem i zaakceptowaniem lęku, otwarciem na inność, reorganizacją szeroko pojętego światopoglądu, a na to nadal zdajemy się niegotowi.

***

Andrzej Kondratiuk

„Big Bang”

reżyseria: Piotr Ratajczak

premiera: 10 września 2021, Och-Teatr w Warszawie, Duża Scena (spektakl obejrzany: 6 listopada 2021)

występują: Izabela Dąbrowska, Joanna Król, Ilona Ostrowska, Wojciech Chorąży, Marcin Gaweł, Andrzej Konopka, Sławomir Pacek, Michał Żurawski

***

Marta Żelazowska – pedagog, absolwentka studiów podyplomowych Wiedza o teatrze i dramacie z elementami wiedzy o filmie w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk oraz Laboratorium Nowych Praktyk Teatralnych, otrzymała wyróżnienie specjalne w VI edycji Ogólnopolskiego Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego na Recenzje Teatralne.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne