W zakończeniu {#re#6553}"Księcia Niezłomnego"{/#} w Teatrze Laboratorium na opustoszałej scenie zostawał tylko nieruchomy kształt - zwłoki umęczonego bohatera, okryte purpurową zasłoną. Widzowie opuszczający salę w oczach, w pamięci unosili ten akcent finalny: bezruch martwego ciała i krwistą barwę chwały. W "Apocalypsis", gdy po ciemnościach, w których przebrzmiały ostatnie głosy, rozbłyskuje znów światło - wśród nagich ścian otaczających teren niedawnej gry, nie ma nikogo. Żadna postać i żadna forma nie zatrzymuje wzroku. Zniknęli wszyscy protagoniści; roztopił się w mrokach biało ubrany kapłan czy inkwizytor, występujący tu pod imieniem Szymona Piotra i przepadł w ciemności odtrącony przez niego ślepy przybłęda, niepotrzebny i groteskowy w swojej czarnej kapocie, nie rozświetlonej nawet nikłym przebłyskiem uświęcającej glorii. Rozegrał się okrutny ceremoniał, rytuał osobliwego nabożeństwa, misterium świętości i grzechu,
Źródło:
Materiał nadesłany
Teatr nr 18