07.11.2012 Wersja do druku

Kilkusetletnie derby

Pawłowi Łysakowi należą się absolutne gratulacje i uznanie za to, co zrobił dla TPB. Wyciągnięcie tej sceny z dołka jest dużym osiągnięciem. Udało się zaktywizować dużą część widzów, szczególnie młodszych, bo starsi odeszli. Zasługi obecnej dyrekcji są niepodważalne, ale daleki byłbym od hurraoptymizmu na najbliższe lata - pisze Szymon Spichalski w serwisie Teatr dla Was.

Stosunkowo niedawno ukazał się w "Gazecie Wyborczej" obszerny artykuł Grzegorza Giedrysa. Rzecz dotyczyła porównania potencjału kulturalnego dwóch stolic województwa kujawsko-pomorskiego. Tekstowi "Wojna tyfusów z piernikami" nie można odmówić rzetelności. Wydaje mi się on jednak zbyt ogólnikowy. Główną tezą felietonu jest wezwanie do wzajemnej współpracy. Giedrys uzasadnia tę konieczność kolejnymi zestawieniami. Z ich oceny wynika, że Toruń i Bydgoszcz powinny się doskonale uzupełniać. Jedno miasto ma lepsze osiągnięcia w muzyce, drugie w sztukach wizualnych, itd. Można dyskutować z podanymi przez dziennikarza przykładami, czego zresztą dokonuję w dalszej części artykułu. W szczególności będzie to dotyczyć teatru. Ale "Wojnie..." zabrakło wyjaśnienia, dlaczego nie dochodzi do bezwarunkowej współpracy. Trzeba tutaj dokonać głębszej analizy lokalnej historii, bo to ona stoi u podstaw podejmowanego problemu. Można ograniczyć się do na

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kilkusetletnie derby

Źródło:

Materiał nadesłany

www.teatrdlawas.pl

Autor:

Szymon Spichalski

Data:

07.11.2012