20.07.2019 Wersja do druku

Henryk Talar: Sytuacja stanęła na głowie

- Teatr, to nie odpust, nie jarmark, nie boisko. I nie handel. Teatr zawsze był na ogół elitarny. Jeśli teatr będzie bardziej kameralny, to ja osobiście będę się w nim czuł lepiej. Wtedy jako widz dostrzegam to, co jest w oku aktora - mówi aktor Henryk Talar.

Spotykamy się po konferencji poświęconej krytyce teatralnej. Mowa była o jej kryzysie, o kryzysie teatru. O takowym mówi się od niepamiętnych czasów. Czy obecny moment jest momentem nasilenia kryzysu? - Nie, myślę, że jakieś zakręty zawsze były i bardzo dobrze, bo one działają ożywczo. Tym razem akurat zebraliśmy się aby stworzyć propozycje do kodeksu zasad etycznych krytyki. Obie strony, teatr i krytyka powinny się przynajmniej szanować. Trzeba też zastanowić się czy krytyk jest wyłącznie wyrazicielem samego siebie czy też także reprezentantem widowni. Czego dotyczyła dyskusja? - Głównie ważkości krytyki. Wbrew pozorom czy powszechnemu mniemaniu w tym zmaganiu się krytyki z teatrem poszkodowany bywał nie tylko teatr, ale także krytyka, która często była nieszanowana, niezauważana. Aby przywrócić ważkość krytyce, trzeba jej przywrócić wrażliwość, przyzwoitość i odpowiedzialność. A Panu osobiście, jako aktorowi i reżysero

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Sytuacja stanęła na głowie

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Trybuna nr 138

Autor:

Krzysztof Lubczyński

Data:

20.07.2019