"Krzesiwo" w reż. Bogusława Fronia w Teatrze Lalki i Aktora Parawan w Krakowie. Pisze Paweł Głowacki w Dzienniku Polskim.
Na sztorc postawiona skrzynia, z jednej strony zielona, cała w liściach malowanych ręką dziecka, z drugiej rdzawa - będzie lasem, pustym pniem próchniejącego drzewa, albo drzwiami karczmy w mieście przy trakcie skądś dokądś, mieście bez nazwy, bez znaczenia. Wystarczy tylko skrzynię obrócić, wystarczy powiedzieć: "las", "drzewo", "karczma". To jeden z najstarszych numerów teatru. W wyreżyserowanym przez Bogusława Fronia "Krzesiwie" Hansa Christiana Andersena inne pudło to też nie tylko zwykłe pudło. To ława w karczmie, albo twarde wyro w obskurnej norze na tyłach karczemnej kuchni, albo wychodzące na słoneczną ulicę okno cudownego pokoju na piętrze świetnej kamienicy, albo zakratowany otwór więziennej celi. Wystarczy obrócić, powiedzieć. A trzecia skrzynia, najwyższa, koloru miedzi? Jakbyś nie usłyszał: "zamek", myślałbyś: góra za miastem. Ale usłyszałeś "zamek" - więc widzisz zamek. A trasa między skrzyniami, te wąskie przejści