Co, gdyby Romeo i Julia żyli wśród nas? I nie byli młodzi, a ciężar życiowych doświadczeń odcisnął piętno na ich twarzach? Jacy by byli? Czy nadal by się kochali?
Nad tym scenariuszem pochylił się Arek Jakubik - przepisując historię na nowo i prowadząc zakochanych dużo dalej niż u Szekspira, a swoją wersję teatralnej wiecznej miłości przedstawi w gdańskim "domu" wybitnego angielskiego dramaturga.
Słynni kochankowie na nowo
Arek Jakubik po raz pierwszy zaprezentuje w Gdańsku swój najnowszy, autorski projekt „Romeo i Julia żyją”. To poruszający muzyczno-teatralny performance, który – choć inspirowany klasycznym dramatem Szekspira – przenosi historię miłości w zupełnie nowe realia. Zamiast włoskiej Werony końca XVI wieku tłem jest współczesne Piaseczno, a w rolę kochanków wcielają się… Jan i Krystyna Marcowie.
– Romeo i Julia nie muszą być młodzi. Są tacy jak my. Kogo to obchodzi, ile mają naprawdę lat? – mówi reżyser, wyjaśniając ideę projektu. Artysta w dziesięciu autorskich utworach opowiada o dojrzałej miłości po czterdziestce – pełnej namiętności, wątpliwości, zdrad, zachwytów i konsekwencji codziennych wyborów. To emocjonalna, pełna napięć i zwrotów akcji historia, w której wielu widzów odnajdzie fragment własnego życia.
Arek Jakubik od lat uchodzi za jednego z najbardziej bezkompromisowych i wyrazistych polskich aktorów. W filmach Wojciecha Smarzowskiego – od „Wesela”, przez „Dom zły” i „Drogówkę”, po „Kler” – stworzył role, które na trwałe zapisały się w historii współczesnego, polskiego kina. Równie mocną pozycję zyskał w serialach, m.in. „Informacja zwrotna”, „Klangor” i „Król”.
Równolegle buduje własną drogę muzyczną: jako lider formacji Dr Misio oraz autor dwóch solowych albumów konsekwentnie dowodzi, że jest artystą totalnym – szczerym, zaangażowanym i idącym pod prąd.
– W przypadku mojego najnowszego albumu od początku chodziło o film. Chciałbym, żeby słuchacz zamknął oczy i zwizualizował sobie ten świat – podkreśla Jakubik. – Żeby wymyślił sobie tych bohaterów, ich twarze, ich emocje i nakręcił swój własny film w głowie – dodaje.
Film w teatrze
Świat Jakubika od zawsze był złożony i od zawsze składał się z wielu, często różnych, ale spójnych ze sobą elementów. Być może dlatego też film najpierw przełożył na płytę, a następnie na teatralne deski. Tak, by jego kolejne przedstawienie wymykało się gatunkowym ramom.
– W trakcie tego performansu trochę wcielam się w rolę narratora, który cały czas pyta, co naprawdę stało się z Janem i Krystyną. Czasami mylę tropy, czasami prowadzę grę z publicznością, trzymam widza w napięciu, żeby nie domyślił się finału od razu. I dorzucam lżejsze elementy, momenty klasycznej koncertowej zabawy, interakcji, żeby przełamać ciężar opowieści. I tu w nowe, aktorskie role wchodzą moi muzycy – nie są zawodowymi aktorami, ale kiedy zaskoczyłem ich i dopisałem im parę scen, szalenie im się to spodobało. Granie ich sprawia im dużo frajdy. No i niebywale bawi publiczność - wyznał w wywiadzie.
O tym, jak będzie się bawić gdańska publiczność i wykonawcy, i zebrani przekonają się na własnej skórze. „Romeo i Julia” w wersji Arka Jakubika "pojawią" się na scenie Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego, w czwartek, 4 grudnia, o godz. 20.00. Są jeszcze dostępne bilety na boczne galerie, w cenie 99 zł. Więcej informacji na stronie internetowej GTS.