Logo
1.01.1969 Wersja do druku

Dwie królowe sceny

Przedstawienie "Marii Stu­art" Fryderyka Schillera w Teatrze Współczesnym toczy się niemal estradowo. Nie ma dekoracji - tylko wzo­rzyste gobeliny ściśle pokry­wają ściany otwartej sceny bez kurtyny. Z tego, co mó­wią aktorzy, przybrani w bo­gate kostiumy, trzeba wy­obrazić sobie oczyma duszy kratę więzienną, trawę i drzewa ogrodu czy salę zam­kową. Na oczach widzów wnosi się i wynosi skąpe rekwizyty: skrzynię, stół, krzesło, albo też scena po­zostaje zupełnie pusta. Na oczach widzów aktorzy usta­wiają się do sytuacji, rozpo­czynających poszczególne obrazy. I potem wiodą spokoj­ną, powściągliwą, rzeczową rozmowę w której ścierają się z sobą różne poglądy i postawy. Tak Erwin Axer ujął tę bujną tragedię - hi­storyczną, patetyczną, reto­ryczną, melodramatyczną, awanturniczą. I trochę dętą od szlachetnych uczuć i idei. Schiller - choć przed na­pisaniem "Marii Stuart" prze­prowadził rozległe studia - z materiałe

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dwie królowe sceny

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy

Autor:

August Grodzicki

Data:

01.01.1969

Realizacje repertuarowe