11.05.2013 Wersja do druku

Dlaczego Wrocław potraktował Annę German po macoszemu?

O tym, że Anna German mieszkała przez wiele lat we Wrocławiu, przypomina dziś tylko tabliczka na kamienicy przy ul. Trzebnickiej, która pojawiła się tam zaledwie rok temu. Rosyjski serial w reżyserii Waldemara Krzystka spowodował wielki come back twórczości artystki. Ale sprowokował też pytania - czy tych wrocławskich pamiątek nie jest za mało. I gdzie ich szukać? - pisze Magda Piekarska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Zbigniew Jędrychowski, teatrolog, przedstawia się jako "germanista" - specjalista w dziedzinie życia i twórczości Anny German. Zakochany w jej głosie i piosenkach od dziecka, jest przekonany, że artystce należy się ulica we Wrocławiu. Ma nadzieję, że wywołany przez serial renesans popularności sprawi, że koncert z jej utworami pojawi się na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Kilka lat temu śpiewano tam utwory Ewy Demarczyk, która była nazywana czarnym aniołem polskiej piosenki. Dlaczego nie miałby się tam więc pojawić anioł biały, nazywany też największym elfem świata, tym bardziej że z Wrocławiem był związany? Te pytania nie są bynajmniej bezzasadne - imię German noszą asteroida krążąca wokół Słońca, między Marsem a Jowiszem, główna ulica w mieście Urgencz, gdzie artystka przyszła na świat, zielonogórski amfiteatr i festiwal Tańczące Eurydyki, szkoła muzyczna w Białymstoku i gwiazda w moskiewskiej Alei Sław. Na tym tle

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dlaczego Wrocław potraktował Annę German po macoszemu?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Wrocław online

Autor:

Magda Piekarska

Data:

11.05.2013