25.05.2021, 14:55 Wersja do druku

Człowiek ośmiornicy wilkiem

"Świątynia teraźniejszości – solo dla ośmiornicy" w reż. Stefana Kaegi z Théâtre Vidy-Lausanne w Szwajcarii na XXV MFT Kontakt w Toruniu. Pisze Tomasz Domagała w oficjalnym dzienniku festiwalowym DOMAGAŁAsięKONTAKTU2021.

fot. mat. organizatora

Poniedziałek, 24 maja 2021 

Nie podszedłem z entuzjazmem do spektaklu zrealizowanego w Théâtre Vidy-Lausanne przez Stefana Kaegi. Pomyślałem: „to będzie męka, oglądać przez godzinę ośmiornicę w akwarium”, ale ciekawość zwyciężyła. Odpaliłem film i okazało się, że dawno nic mnie tak nie wciągnęło, reżyser bowiem zastawił tutaj na widza inteligentną pułapkę. Spektakl zaczyna się od czytanego z offu wprowadzenia, które rysuje nam kontekst całości i zmienia – a raczej poszerza – perspektywę. Z owego prologu dowiadujemy się szczegółów dotyczących tego – nie bójmy się tego słowa – artystycznego eksperymentu. Wydają się one czysto informacyjne, ale w istocie – z punktu widzenia teatru – są niezwykle ważne. Okazuje się, że Ośmiornica w spektaklu jest grana na przemian (dublura) przez dwie przedstawicielki swojego gatunku, Sete i Agde (ich imiona nawiązują do miast, z których pochodzą). Głos informuje nas, że obie aktorki są przedstawicielkami istot żywych, aspołecznych, spędzających zazwyczaj czas w samotności; nie tolerują nawet przedstawicieli tego samego gatunku, z wyjątkiem fazy rozmnażania, po której następuje ich śmierć. Następnie dowiadujemy się, że są to dwa osobniki uratowane z targu żywności i przebywają w teatrze krótki czas, nim zostaną wypuszczone na wolność.

Z tego lapidarnego opisu, który na skutek użycia go w teatrze ulega transformacji w system teatralnych znaków, możemy wyczytać kilka nieoczywistości, ale żeby to się udało, trzeba uświadomić sobie klika podstawowych rzeczy. Po pierwsze, Sete i Agde są w teatrze Kaegi aktorami/aktorkami, które zaangażowano – siłą – do odegrania roli Ośmiornicy w spektaklu, którego głównym tematem jest relacja zwierzęcia z ludzką „opiekunką” imieniem Natalie. Na dwuznaczność tej relacji, a właściwie jej przemocowość, wskazuje już sama początkowa narracja: nim zostaną wypuszczone na wolność, spędzą w teatrze krótki czas. Czyżby więc teatr był dla nich więzieniem? Być może; z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że ten sam teatr uratował je od śmierci w garnku lub na patelni, gdzie zapewne skończyłyby, stając się ukoronowaniem wieczoru widzów, którzy po skończonym spektaklu udają się na dobrą kolację do modnej restauracji. A więc sprawa wydaje się złożona. Relacja Sete ze sceniczną partnerką, Natalie, jest również mocno zawikłana. Z jednej strony zwierzę gra bowiem bohaterkę spektaklu Haegi, w którym człowiek próbuje nawiązać kontakt z istotą totalnie od siebie różną, stosując przy tym pełen wachlarz rozwiązań, od rażenia światłem po dotyk, z drugiej zaś – stanowi obiekt artystycznego eksperymentu nie tyle jako

fot. mat. organizatora

Ośmiornica, bohaterka spektaklu, ile sama Sete, prawdziwa przedstawicielka swojego gatunku. To napięcie rodzące się między reżyserką a aktorką, czy też – na innym poziomie – między totalnie obcymi dla siebie istotami, staje się głównym tematem oraz tworzywem fascynującego przedstawienia o relacjach – tych w teatrze i tych w prawdziwym w życiu. Obserwując działania kobiety wobec bezbronnej i zdanej na ludzką łaskę ośmiornicy, widzimy, że relacja człowieka z istotami słabszymi pozostawia wiele do życzenia. Natalie w pewnym momencie, może z bezsilności wobec niezrozumienia języka ciała ośmiornicy, zaczyna ją szturchać, naruszając granicę nietykalności zwierzęcia. Ośmiornica reaguje, nic złego (z ludzkiej perspektywy) jej nie spotyka, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jakaś ważna granica została tu przekroczona. Zwierzęca bohaterka/aktorka na skutek niemożności porozumienia się z obcym gatunkiem nie była wstanie ani wyrazić na taki kontakt zgody, ani skutecznie owej zgody swojej scenicznej ludzkiej partnerce zakomunikować. Gdy popatrzymy na całą sytuację z punktu widzenia aktorki w spektaklu, która szturchaniem przez partnerkę czy może reżyserkę całości prowokowana jest do takiej czy innej reakcji bez żadnych uprzednich umów czy ustaleń, sprawa przekraczania granic drugiej istoty jawi się jeszcze bardziej sugestywnie i dwuznacznie – bo tu kontekstem całej sytuacji jest oczywista „nierówność sił” w artystycznej walce osobowości (zwierzę vs człowiek). Takie więc postawienie sprawy poszerza horyzont pytań o przekraczanie granic wobec innych istot na wszelkie ludzkie relacje z otoczeniem. Na marginesie należy wspomnieć, że w takim przypadku również cała narracja, jaka snuje się z offu czy też jest wyświetlana na ekranie w postaci napisów, brzmi groteskowo i dwuznacznie. Skoro bowiem nie możemy odczytać języka innej istoty (zwierzęcia czy drugiego człowieka), jesteśmy zdani na własne sądy, które nie tylko mogą być fałszywe, lecz także bolesne czy też raniące drugą stronę. Co zatem pozostaje człowiekowi w relacjach z innymi? Ciekawość i uważność, które przydają się w życiu, a w teatrze są niezbędne. Wielki Jan Peszek mówi, że zawsze stara się wychodzić na scenę, jakby nie wiedział, co go tam spotka. W spektaklu Kaegi z taką sytuacją realnie zderza się każdego wieczoru Natalie, gdyż – nie rozumiejąc scenicznej partnerki i jej języka – musi być gotowa na wszystko, ale nie może też zapominać, że własnych problemów z komunikacją nie wolno jej rozwiązywać siłowo. Może wtedy wreszcie teatr przestanie być czyśćcem, który co prawda ratuje od śmierci, ale nie daje też pełnej wolności.

Mądry i ciekawy jest spektakl Kaegi. Dobrze, że pokonałem w sobie niechęć oraz stereotypy i otworzyłem się na relację z tym przedstawieniem. Jak się okazało, mimo że było mi ono obce, znalazłem z nim wspólny język! 




Tytuł oryginalny

DOMAGAŁAsięKONTAKTU2021 – oficjalny dziennik festiwalowy

Źródło:

domagalasiekultury.pl
Link do źródła