EN
07.01.2021, 15:51 Wersja do druku

"Cóż ja z tobą czułości w końcu począć mam"

"Nad Niemnem. Obrazy z czasów pozytywizmu" wg Elizy Orzeszkowej w reż. Jędrzeja Piaskowskiego w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. Pisze Agnieszka Wójtowicz, członkini Komisji Artystycznej VI Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa”.

fot. Natalia Kabanow

Nad Niemnem. Obrazy z czasów pozytywizmu w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego, adaptacji i dramaturgii Huberta Sulimy z lubelskiego Teatru im. Juliusza Osterwy to zaskakująco dobra interpretacja powieści Elizy Orzeszkowej. To także jedno z najlepszych, najciekawszych przedstawień, jakie ostatnio obejrzałam. W spektaklu pozostała większość osób i relacji miedzy nimi, zarys fabuły i sytuacji. Twórcom nie tylko się udało przełożyć Nad Niemnem na język współczesnego teatru, lecz przede wszystkim, wykorzystując utwór Orzeszkowej, opowiedzieć o czasach minionych w taki sposób, by pokazać – poprzez doskonale wykreowane przez aktorów postaci i – jak już wspomniałam – znakomitą adaptację – charakter narodowy Polaków. A wszystko to w konwencji pięknej, zabawnej, momentami ironicznej baśni.

Scenografia Anny Met – fenomenalna! Klaustrofobiczna przestrzeń dworu Korczyńskich została przeciwstawiona niezwykle pięknym, w niektórych scenach celowo kiczowatym (campowym?), obrazom przyrody. W scenach wędrówek  Justyny (Justyna Janowska) i Jana (Maciej Grubich), dzięki scenografii i reżyserii światła (Paulina Góral), mimo ich jawnej teatralności, udało się uchwycić, obecne w powieści Orzeszkowej w sławnych opisach przyrody, piękno i bezmiar natury. Scena monologu Zygmunta Korczyńskiego (Daniel Salman), zainscenizowana w formie teatru w teatrze – Anna Met „odtworzyła” na scenie XIX-wieczny teatrzyk z kulisową dekoracją, co okazało się trafnym pendant do interpretacji postaci Zygmusia. Reżyserskie pomysły gonią jeden za drugim, ale absolutnie (!) nie ma się uczucia przesytu – wszystkie elementy tej znakomitej inscenizacji służą precyzyjnemu opisowi świata przedstawionego.

Cały zespół aktorski pokazuje swoje umiejętności – od nałożonego przez reżysera rygoru po improwizację. Aktorzy świadomie stosują różne środki w stylizacji, są niezwykle sprawni, a kiedy trzeba zabawni lub wzruszający.

Spektakl przypomina zepchnięty do lamusa tekst Elizy Orzeszkowej, wydobywa jego wartość, a samo przedstawienie – i piszę to z pełnym przekonaniem – jest po prostu mistrzowskie. Chapeau bas!

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne