06.10.2010 Wersja do druku

Co się stało z moim głosem?

- Ja wierzę w medycynę i w lekarzy! I w to, że podstawowym zadaniem i celem lekarza jest ratować życie pacjenta. Tylko co pacjentowi akurat wykonującemu zawód aktora, z krtanią nieczynną, z tego życia zostało? - Andrzej Grąziewicz opowiada historię nieudanego zabiegu medycznego. Aktor postuluje utworzenie związkowego pakietu ubezpieczeń aktorskich.

Andrzeja Grąziewicza trudno przeoczyć. Szczególnie, gdy bywa się w Klubie SPATiF (obecnie "U Aktorów") w Alejach Ujazdowskich, ale nie tylko. Dawny "Ściek" u filmowców na Trębackiej, dawna "Kameralna" i dawny "Klub Dziennikarzy" na Foksal, dzisiejszy "Tygmont" na Mazowieckiej, "Wenecja" na Marszałkowskiej. Nie ma chyba w Warszawie klubu, baru, restauracji, knajpy, w której "Grązia" by nie można było spotkać. Aktor może nie z "pierwszej dziesiątki", ale zdecydowanie rozpoznawalny. Zagrał w stu prawie filmach, w wielu produkcjach telewizyjnych, grał w trzech warszawskich Teatrach (Polskim, Powszechnym i w Syrenie), a przed powrotem do rodzinnej Warszawy w "Teatrze Wybrzeże", w Teatrze Śląskim im Wyspiańskiego i w Teatrze Dramatycznym im. Węgierki w Białymstoku. Występował w kabarecie "Pod Egidą", założył "Kabaret Literacki" na Wilczej (w dawnej kawiarni "Pod Kandelabrami"), offowy i bez stałej siedziby teatr faktu "Argument", grywał w "Adekwatnym",

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Data:

06.10.2010