Baśń to nie to samo co operetka. I chociaż niekiedy używa się sloganu "baśniowy świat operetki", to jednak z pewnością Eugeniusz Szwarc pisząc swoje baśnie dla dorosłych miał na myśli zupełnie inny, nieoperetkowy świat. Dlatego właśnie "Cień" przebrany w niegustownie, operetkowe szatki został ograbiony z klimatu i siły wymowy. Dzieło Wojciecha Młynarskiego i Macieja Małeckiego być może "uchodzi za najciekawszą próbę polskiego musicalu" (cytat z programu do spektaklu), ale to jeszcze nie znaczy, że jest to musical dobry: konkurencja jest wszak minimalna... Piosenki Młynarskiego oparte na tekście sztuki Szwarca są rzeczywiście udane, rzetelnie oddają dwuznaczne i dowcipne sensy dialogów i monologów pierwowzoru. Ale muzyka... z wyjątkiem nostalgicznego, melodyjnego tematu wiodącego "Człowiek i cień" jest pospolita, nieefektowna, a poza tym pozbawiona dynamiki i musicalowej "ikry". Jeśli dodać do tego, że ikry w tym spektaklu pozbawieni są
Tytuł oryginalny
Cień
Źródło:
Materiał nadesłany
"Echo Krakowa" nr 246