14.03.2004 Wersja do druku

Chciałem, by współczesny szatan miał twarz rockowego idola

Maciej Maleńczuk zdradza rockową estradę na rzecz teatralnej sceny. W dodatku nie będzie to przelotny romans.

Moskwa z początku XX wieku. Na kilkuset metrach kwadratowych brudne, szpitalne łóżka, zastawione stoliki restauracyjne, krzesła z widowni podupadającego kabaretu. Pośród rozpadających się przedmiotów snują się przeróżne postacie: pensjonariusze zakładu dla psychicznie chorych, zmarnowani literaci, podejrzane postacie z półświatka i rozbawieni wielbiciele kankana. Oczy wszystkich zwracają się w stronę gospodarza demonicznego balu. Mężczyzna na oko czterdziestoletni, w fantazyjnym berecie, podpiera się rzeźbioną laską z czarną rączką w kształcie głowy pudla. Nagle zatrzymuje się na środku sceny i niskim, zachrypniętym głosem zaczyna śpiewać szatańską pieśń. W takiej dekadenckiej, niepokojącej scenerii rozgrywa się najnowszy spektakl muzyczny chorzowskiego Teatru Rozrywki "Bal u Wolanda" - inspirowany słynną powieścią "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa. Premierę przedstawienia przewidziano na 13 marca. Do chorzowskiego teatru p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Szatański idol

Źródło:

Materiał nadesłany

Newsweek Polska Nr 11

Autor:

BARTŁOMIEJ EIDER

Data:

14.03.2004