EN
25.06.2022, 10:30 Wersja do druku

Brwinów. Teatr żywy i teatr wspomnień

Rusza letnie Kino-Teatr „Brwinów” w każdą wakacyjną niedzielę, poczynając od ostatniej czerwcowej – o godz. 17.00 na plenerowej scenie odbędzie się spektakl teatralny dla najmłodszych, a 19.30 dla ich rodziców (w tym samym miejscu) odbędzie się projekcja filmowa.

Tym miejscem jest znajdujące się w samym sercu miasta… targowisko miejskie, zmodernizowane całkiem niedawno. W ciągu tygodnia można tu kupić truskawki i czereśnie, a w letnie niedziele wznoszona jest tutaj scena teatralna, będącą zarazem salą kinową.                         

W pierwszej odsłonie Sceny Letniej dla Dzieci im. Jadwigi Warnkówny zobaczymy „Świnki trzy” wg baśni braci Grimm – w wykonaniu Teatru NEMNO Henryka Hryniewickiego. Teatr ten już rok temu otwierał letni brwinowski przegląd teatrów lalkowych, a sam Henryk Hryniewicki jest konsultantem artystycznym tego lakowego przedsięwzięcia. To teatr żywy - dla tych, którzy dopiero uczą się Teatru, którzy go (jak pokazał rok ubiegły) żarliwie chłoną i mogą na długo zapamiętać. Gramy o 17.00.

O 19.30 zaś – projekcja filmu Adama Gzyry „Wacław Kowalski. Mieszkaniec Brwinowa”. Wacław Kowalski (1916-1990), którego cała Polska kocha i zna z polskiej komedii wszechczasów „Sami swoi”, jak i z pozostałych dwóch części tryptyku filmowego Sylwestra Chęcińskiego, przez blisko 40 lat mieszkał w Brwinowie, spoczywa też na tutejszym cmentarzu.                                     

Film Adama Gzyry, który sam od urodzenia jest mieszkańcem tego małego podwarszawskiego miasta, składa się ze wspomnień o wielkim komediowym aktorze ludzi związanych z tym miastem.

Wacław Kowalski wpisał się na trwałe w pejzaż Brwinowa. Starsze pokolenie pamięta charakterystyczną sylwetkę aktora w granatowej „maciejówce”, który codziennie bardzo wcześnie rano przemierzał Rynek ze swoim nieodłącznym rowerem i zawieszoną na nim bańce - udając się po mleko i świeże pieczywo. Pan Wacław nie omieszkał też wstąpić po drodze do brwinowskiego kościoła, w którym miał wraz z żoną stałe miejsce w ławce i niejednokrotnie po niedzielnym nabożeństwie zwracał (delikatnie…) uwagę kapłanowi odprawiał mszę na błędy językowe, które ten popełnił w kazaniu. W sobotnie wieczory zaś udawał się pan Wacław – ze swoją ukochaną żoną Stanisławą – do brwinowskiego kina „Wiosna” (które niestety już dziś nie istnieje), w którym także mieli stałe miejsca - np. na „Casablancę”.                                                                                   

Przy rowerowej trasie pana Wacława, pomiędzy Rynkiem a ulicą Orzeszkowej, przy której mieszkał, obecne władze miasta ufundowały pamiątkowy mural. Dominuje on nad rondem nazwanym już wcześniej imieniem aktora. Pan Wacław stał się wizytówką naszego miasta. 

Ze stacji Brwinów udawał się artysta pociągiem podmiejskim do Warszawy na próby, a wieczorem na spektakl - do Teatru Na Woli Tadeusza Łomnickiego, gdzie grał m. in. w „Sędziach” i Klątwie” Stanisława Wyspiańskiego w spektaklu dyplomowym reżysera, który również jest mieszkańcem Brwinowa.

Film „Wacław Kowalski. Mieszkaniec Brwinowa” (z roku 2016) powstał pod szyldem Stowarzyszenia Teatr Na Pustej Podłodze, którego działalność poświęcona jest pamięci Tadeusza Łomnickiego - dyrektora teatru, którego etatowym artystą był Wacław Kowalski. Pamięć zatacza swoje kręgi, a jej serdeczność dla wielkich artystów wcale nie słabnie i powróci w letni wieczór w Kino-Teatrze „Brwinów”, bo wciąż pragniemy powracać do ich ponadczasowych dzieł.

Źródło:

Materiał nadesłany