31.01.2008 Wersja do druku

Białystok. Kto się boi Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego?

Władze województwa aż drżą na myśl o tym, że oburzony stawianymi mu zarzutami dyrektor Opery i Filharmonii Podlaskiej mógłby porzucić Białystok! Z tego powodu do dziś nie podjęto żadnych decyzji, co zrobić z kontrowersyjną współpracą opery ze stowarzyszeniem utworzonym przez jej pracowników.

- Reakcja będzie, decyzje też, ale poczekajmy jeszcze jakieś dwa tygodnie - tłumaczył nam wczoraj Jacek Piorunek, członek zarządu województwa. - Bo oczywiście problem jest, pewne decyzje są konieczne, ale cała sprawa jest bardzo delikatna, a nam nie zależy na konflikcie z panem Niesiołowskim. Jest konflikt interesów! Wczoraj Jacek Piorunek spotkał się z Marcinem Nałęcz-Niesiołowskim, dyrektorem Opery i Filharmonii Podlaskiej. Rozmawiali m.in. na temat naszych publikacji o - budzącej poważne wątpliwości - współpracy między operą a działającym w tym samym budynku Stowarzyszeniu na rzecz Rozwoju Działalności Muzycznej. To właśnie "Gazeta Współczesna" ujawniła, że w stowarzyszeniu działają pracownicy opery, że ma ono siedzibę w budynku opery, na organizowane przez siebie koncerty wynajmuje salę opery po preferencyjnych stawkach, a za koncert płaci pracownikom opery dodatkowe pieniądze. Pytany przez nas wiceprezes Transparency International Po

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

. Kto się boi Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego, czyli afery w operze ciąg dalszy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Współczesna nr 21/30.01.08

Autor:

(ka)

Data:

31.01.2008