05.07.2021, 12:52 Wersja do druku

Rewolta w podrygach. O „Biesach” w Narodowym Starym Teatrze rozmawiają Skrzydelski z Morozem

Moroz: ...w środku dnia jednak spektakl. I to taki dłuższy. 

Skrzydelski: Nieco bardziej wymagający.

Moroz: Poważniejszy.

Skrzydelski: Dla koneserów.

Moroz: Dla wtajemniczonych.

Skrzydelski: Dla absolwentów aktorstwa. Krakowskiego.

Moroz: Dla dopuszczonych do obserwowania zajęć aktorskich w akademii. Krakowskiej.

Skrzydelski: Dla przyjaciół i znajomych aktorów w tym przedstawieniu grających. Krakowskich.

Moroz: Dla teatrologów.

Skrzydelski: Krakowskich?

Moroz: Bardziej niż dla tych spoza miasta. Tak, to rzecz dla ludzi z miasta. Znających tradycje i toposy. Legendy. Krakowskie.

Skrzydelski: O Starym Teatrze? Nowy teatr o Starym?

Moroz: Metateatr. Zdecydowanie. Teatr o robieniu teatru.

Skrzydelski: Reżyser Paweł Miśkiewicz lubi metateatr. Zwłaszcza w latach ostatnich.

Moroz: Lubi i ceni. Ale teraz wybrał materiał do tego, by powspominać i pokomentować. Na oczach widzów.

Skrzydelski: „Biesy”. Dostojewski. To brzmi dumnie. „Biesy” wystawione pięćdziesiąt lat po tamtych „Biesach” Andrzeja Wajdy w Starym Teatrze, na dużej scenie. A dziś Paweł Miśkiewicz na scenie kameralnej, lecz to szczegół.


Całość rozmowy - w "Raptularzu e-teatru"

Źródło:

Materiał własny