23.02.2004 Wersja do druku

Artystyczny kombinat

Teatr Narodowy ze sceny autorskiej przekształca się w artystyczny kombinat

Pierwsza połowa sezonu Teatru Narodowego pod dyrekcją Jana Englerta pokazała, że scena zmienia oblicze. Nie jest to, jak za dyrekcji Jerzego Grzegorzewskiego "dom Stanisława Wyspiańskiego". Narodowy Englerta sprawia wrażenie wielkiego kombinatu artystycznego niestroniącego od eksperymentów. Już pierwsze premiery, zwłaszcza "Merlin" Tadeusza Słobodzianka, zaprzeczyły obawom o zachowawczości nowej dyrekcji artystycznej. Można przyjąć, że podobnie jak dawne Rozmaitości (dziś TR), Teatr Narodowy poszukuje nowych przestrzeni. Rozmaitości, mając tylko jedną salę wychodzą ze swą działalnością w miasto. Narodowy zaś, dysponując nieporównywalnie lepszym zapleczem ogranicza się do zagospodarowania własnej przestrzeni. Oprócz sali Bogusławskiego i Przy Wierzbowej powrócił do Teatru Małego. Uruchomił też dwa kolejne miejsca. Na potrzeby ostatniej premiery, "Duszyczki" Różewicza, otworzył scenę w tunelu pod Wierzbową, stworzył też Studio-Laboratorium

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aby podnieść muzę

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 45

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Data:

23.02.2004