08.04.2019 Wersja do druku

Artyści impotenci i odprawianie sztuki

Odkurzyłem ostatnio rozmowę Gustawa Holoubka z Andrzejem Hausbrandtem pt. "Teatr jest światem" (Kraków 1986). W rozdziale zatytułowanym "Rola i jej granice" Holoubek wypowiada słowa, które - po zobaczeniu niektórych spektakli - mógłbym wziąć za swoje - pisze Ks. Andrzej Draguła.

Ten wielki aktor i reżyser odnosi się do sytuacji, gdy na scenie - jak mówi - pojawia się "lawina śmieci, przysypując scenę pozornie atrakcyjnym chaosem rzeczy, gestów, działań". Jaki tego skutek? "Zdezorientowani tym zaczynamy instynktownie, w pośpiechu doszukiwać się jakiegoś głębszego znaczenia. Ukrytych wartości. Próbujemy na własną rękę organizować chaos. Jest to jednak szukanie szpilki w stosu siana bez gwarancji, że ktoś ją tam rzeczywiście zostawił". Punktem wyjścia dla takiej interpretacji spektaklu jest założenie wstępne, ze wszystko coś znaczy, że nie ma nie tylko niepotrzebnych słów, ale także gestów, ruchu, elementów scenografii, muzyki czy gry świateł. Teatr to skomplikowany język łączący w sobie wiele poszczególnych kodów. Widzowi się zdaje - takie jest chyba założenie - że wszystko, co widzi na scenie jest potrzebne, że służy przesłaniu, idei, myśli reżyserskiej. Czasami jednak miewam wrażenie odmienne: że cz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Ks. Andrzej Draguła

Data:

08.04.2019