05.12.2019 Wersja do druku

Andrzej Zieliński: Grał Łomnicki, my tylko występujemy

- Ostatnimi czasy namnożyło się w teatrach reżyserów, których na własny użytek nazywam konceptualistami. Mają oni jakieś swoje pomysły, kombinują, że jak coś zrobią tak, to da to taki a taki efekt. Wychodzi potem w efekcie na to, że widz zgadnie albo nie zgadnie te "wyrafinowane" intencje. To mi się bardzo nie podoba, bo widz, który płaci za bilet, ma prawo wiedzieć co i jak - mówi Andrzej Zieliński, aktor Teatru Współczesnego w Warszawie.

Był Pan bardzo chwalony i nagrodzony za rolę Fomy Fomicza w "Waszej ekscelencji" Fiodora Dostojewskiego, postaci z gatunku charakterystycznych, choć zewnętrzne warunki predysponują Pana do ról amantów... - Marlon Brando napisał w swoich pamiętnikach, że nie ma nic nudniejszego niż aktor, który gra siebie samego... Można jednak przecież wymienić nazwiska bardzo renomowanych aktorów, o których mówiło się, że są zawsze sobą w każdej roli... Jednak, po pierwsze, dotyczy to wyjątkowo barwnych i bogatych osobowości, a po drugie "grać siebie" i "grać siebie" może w różnych przypadkach znaczyć coś zupełnie innego. Dla mnie najbardziej fascynujące w tym zawodzie jest to, że można grać kogoś innego niż ten, kim się jest prywatnie. A taka możliwość jest tylko wtedy, gdy gra się w teatrze, w którym jest bogaty liczbowo i zróżnicowany gatunkowo repertuar. Ostatnio grałem w jakiejś konwersacyjnej farsie francuskiej, która wymagała zupełnie inny

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Grał Łomnicki, my tylko występujemy

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Trybuna nr 239/240

Autor:

Krzysztof Lubczyński

Data:

05.12.2019