15.10.2020, 10:23 Wersja do druku

Andersen po zabrzańsku

Królowa Śniegu wg scenar. Macieja Podstawnego i Doroty Kowalkowskiej, w reż. Macieja Podstawnego w Teatrze Nowym w Zabrzu. Pisze Magdalena Mikrut-Majeranek w portalu Teatrologia.info

Królowa Śniegu to dobrze znana baśń Hansa Christiana Andersena, należąca do kanonu literatury dziecięcej. W wykonaniu Teatru Nowego w Zabrzu opowieść zyskuje zupełnie nowe znaczenie. To już nie bajka dla dzieci, a przypowieść o dojrzewaniu.

Spektakl Macieja Podstawnego to autorska adaptacja powstała wedle scenariusza napisanego przez reżysera wspólnie z Dorotą Kowalkowską. W zabrzańskiej Królowej Śniegu władczyni odległej Północy nie istnieje. Staje się jedynie figurą retoryczną, marzeniem sennym, metaforą dojrzewania… Klasyczna opowieść jest jedynie pretekstem do podjęcia rozmowy z najmłodszym pokoleniem, wchodzącym w fazę hormonalnej burzy, o przyszłości i dorastaniu. Nie ma też lodowego pałacu, a lodowce stopniały… przez efekt cieplarniany, oczywiście.

Claudio Magris powiedział zrazu: „Podróżować nie po to, aby dotrzeć do celu, lecz aby dojechać jak najpóźniej, aby nie dojechać – o ile to możliwe – nigdy”. Ten cytat z Podróży bez końca może stać się mottem zabrzańskiej wersji Królowej Śniegu, bowiem główna bohaterka spektaklu Gerda, szukając ukochanego Kaja, wyrusza w wyobrażeniową podróż w głąb samej siebie. Przeżywa wzloty i upadki, a w jej umyśle dobro ściera się ze złem. W finale okazuje się, że nie liczy się cel wędrówki, a sam fakt podróżowania, czyli dorastania, zgłębiania tajników życia, oswajania dziecięcych lęków, kształtowania tożsamości i podmiotowości Ego. Pojawia się także motyw Lacanowskiej „fazy lustra”, złotej klatki i potrzeby sprostania oczekiwaniom dorosłych.

fot. Paweł Janicki

Realizatorzy za pomocą dekoracji oraz reżyserii świateł malują przed oczami młodych widzów baśniowy świat pełen magii, który niepozbawiony jest jednak pierwiastka okrucieństwa. Wydarzenia historyczne przeplatają się tu z wyimaginowanymi, a postacie ludzkie z baśniowymi. Nierealność świata przedstawionego podkreśla scenografia. Olbrzymia przestrzeń gry wymagająca zagospodarowania to duże wyzwanie dla scenografa. I choć w warstwie wizualnej dużo się tutaj dzieje, scenografia nie zachwyca. Zastosowano białą folię imitującą śnieg, a na scenie porozrzucano gałęzie, za pomocą których starano się oddać surowy koloryt przyrody występującej na dalekiej Północy. 

Ulokowano tam także lodowy namiot i zjeżdżalnię. Nie można też zapomnieć o dobrze dobranej muzyce, która dynamizuje akcję i oddaje nastrój rozgrywających się na scenie wydarzeń.

Gerda – nastoletnia dziewczynka – pokonuje nie tylko przestrzeń, wędrując z Kopenhagi do Finlandii (odwiedza pałac księżniczki, wojenny szpital polowy, obóz rozbójników), ale także czas, bowiem akcja rozpoczyna się w przededniu wybuchu I wojny światowej, a kończy w latach 80-tych XX wieku. 

Do celu swej podróży dociera jako dorosła kobieta. 

Wyznacznikiem upływającego czasu są stroje, które zmieniają się wraz z kolejnymi epokami. W scenie otwierającej spektakl Kaj i Gerda ubrani są w narciarskie kombinezony sprzed wielu dekad, a jedna z mieszkanek Kopenhagi ma na sobie tradycyjny śląski (rozbarski) strój. 

W miarę upływu czasu stylizacje zmieniają się, a na scenie pojawia się coraz więcej magicznych stworów.

Pierwsze skrzypce w spektaklu gra Anna Konieczna, która w roli Gerdy jest rewelacyjna – wrażliwa i autentyczna. 

Jej bohaterka przechodzi metamorfozę, zmienia się, rozwija. Dobrym duchem przedstawienia jest Hanna Boratyńska (Babcia), laureatka tegorocznej Nagrody imienia Leny Starke, obchodząca w tym roku jubileusz 60-lecia pracy artystycznej. To oaza spokoju, uosobienie mądrości i przewodniczka Gerdy po świecie dorosłych. 

Nie można też zapomnieć o Jarosławie Karpuku (uhonorowany w poniedziałek główną Nagrodą imienia Leny Starke za rolę Scrooge’a w spektaklu Scrooge. Opowieść wigilijna Charlesa Dickensa w adaptacji i reżyserii Henryka Adamka w Teatrze Nowym w Zabrzu) – reniferze, który dokonuje coming outu, zdradzając, że jest także świętym Mikołajem. 

Umiera, gdy Gerda osiąga dorosłość. Jego los to symboliczne pogrzebanie dzieciństwa. Mocnym akcentem jest także taneczna etiuda (brawa za choreografię i wykonanie) oraz niezwykle nastrojowa pieśń w wykonaniu „kobiet Północy”.

fot. Paweł Janicki

Spektakl charakteryzuje nadmiar tak typowy dla współczesnej kultury. Szczególnie uwidacznia się on w scenie walki, gdy na scenę wkraczają wojownicy w maskach. Jeden z nich skrywa swe oblicze pod hełmem szturmowca z Gwiezdnych wojen, inny – pod maską do szermierki, a korpus kolejnego wieńczy głowa ludzika z klocków Lego… Ten swoisty eklektyzm i pozorny chaos to zrzutowanie myśli kłębiących się w umyśle dziecka, jakim jest główna bohaterka. Widzowie stają się zatem obserwatorami wydarzeń rozgrywających się właśnie w jej umyśle.

W spektaklu pojawia się jednak sporo elementów, które mogą wprowadzić młodego widza (od 11 roku życia) w konsternację. Jak chociażby scena, w której Mikołaj-renifer umiera ze starości i staje się pożywieniem sójki i myszki. Duże znaczenia ma tutaj także skala, co dobitnie uwidoczniło się podczas prezentacji spektaklu. Został on wystawiony nie na scenie Teatru Nowego, bowiem obecnie trwa jego rozbudowa, a w Domu Muzyki i Tańca – obiekcie przystosowanym do megawidowisk oglądanych przez 2000 osób. Z uwagi na reżim sanitarny publiczność gubi się w olbrzymiej sali. Specyficzne oświetlenie DMiT rozprasza. Przez to spektakl – w istocie bardzo intymny – traci moc emotywną i przedstawieniową. Zdecydowanie lepszy wydźwięk mógłby mieć, gdyby został zaprezentowany na kameralnej, zabrzańskiej scenie. Przedstawienie zostało jednak zarejestrowane i przez najbliższe sześć miesięcy będzie dostępne w Internecie. Przyglądając się wersji audiowizualnej, która operuje zawężonym kadrem, widzimy znaczną różnicę w odbiorze. Wszelkie rozpraszacze zniknęły, a i scenografia prezentuje się bardziej okazale.

Zabrzańska wersja Królowej Śniegu to niewątpliwie niezwykle misterna konstrukcja dramatyczna, zbudowana na kanwie klasycznej baśni Andersena. Adaptacja Macieja Podstawnego została wyposażona w oręże psychoanalityczne służące do wyjaśniania mechanizmów dojrzewania. Zawiera też ukryte w warstwie metaforycznej edukacyjne treści, stanowiące podstawę do zainicjowania dyskusji pomiędzy dzieckiem i jego opiekunem, którego zadanie polega na łagodnym przeprowadzeniu podopiecznego po grząskim gruncie życia.

Królowa Śniegu. Teatr Nowy w Zabrzu. Reżyseria i scenariusz: Maciej Podstawny; scenariusz i dramaturgia: Dorota Kowalkowska; scenografia, kostiumy, projekcje i światło: Paula Grocholska i Marta Śniosek-Masacz; muzyka i przygotowanie muzyczne: Anna Stela; ruch sceniczny: Łukasz Zgórka. Występują: Hanna Boratyńska, Anna Konieczna, Danuta Lewandowska, Kasia Łacisz, Joanna Romaniak, Maciej Kaczor (gościnnie), Jarosław Karpuk, Jakub Piwowarczyk, Krzysztof Urbanowicz, Marian Wiśniewski. Premiera 3 października 2020 roku

Tytuł oryginalny

Andersen po zabrzańsku

Źródło:

www.teatrologia.info

Link do źródła

Autor:

Magdalena Mikrut-Majeranek

Data:

07.10.2020