powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Trzej polscy tenorzy w akcji

W Szczecinie odbył się zapowiadany od dawna koncert "Trzech polskich tenorów".

Ogłoszoną przez władze Polski żałobę na znak solidarności z ofiarami zamachów terrorystycznych w Madrycie instytucje kulturalne potraktowały z mniejszą lub większą ulgą. Wprawdzie wszystkie stołeczne teatry zawiesiły w sobotę działalność, ale już premier Miller oglądał występ... "Mazowsza".

W Szczecinie odbył się zapowiadany od dawna koncert "Trzech polskich tenorów". W programie występu zabrzmiały pogodne i rozpromienione piosenki neapolitańskie i przeboje z repertuaru Jana Kiepury ("Brunetki, blondynki").

Od dziesięcioleci śpiewacy operowi sięgają od czasu do czasu po lżejszą i mniej koturnową formę prezentowania swego kunsztu. Melodyjne canzony śpiewał wszak sam Enrico Caruso. Jednakże prawdziwie przełomowym zjawiskiem okazali się trzej wielcy tenorzy lat 70. i 80. - Luciano Pavarotti, Jose Carreras i Placido Domingo. Sprytni menedżerowie namówili wielkich rywali do wspólnegp koncertu, który okazał się wydarzeniem artystycznym, a zarazem bezprecedensowym triumfem marketingowym.

Bo od tamtego czasu koncerty tenorów stały się elementem kultury masowej (występy plenerowe dla wielotysięcznej widowni, kariera Andrei Bocellego i polskiego "pop-tenora" Marka Torzewskiego).

Do tego zjawiska w znacznym stopniu starają się nawiązać trzej młodzi polscy śpiewacy -Adam Zdunikowski, Paweł Skałuba i Tadeusz Szenkiel.

Trzej tenorzy na zamku

Podczas sobotniego wieczoru w sali Bogusława pieśni Moniuszki sąsiadowały z kilkoma ariami operowymi i szlagierami typu "Granada" czy "O sole mio". W pieśniach i ariach tenorom partnerowała przy fortepianie Ella Susmanek- podczas "wiązanek przebojów" artyści śpiewali z pół-playbacku. Trzem panom śpiewało się wspólnie bardzo dobrze, a ich umiejętności zawodowe znalazły uznanie publiczności, czego dowodem była owacja i bisy. Z pewnością najdojrzalszym artystą okazał się liryczny tenor z Opery Narodowej Adam Zdunikowski, który prezentował wrażliwość na słowo i piękną linię wokalną w pieśni Moniuszki "Znasz li ten kraj", a lekki dystans i swobodę wokalną w lżejszym repertuarze.

Kulminacją wieczoru była wspólnie zaśpiewana piosenka "O sole . mio", w której panowie "popisywali" się długością wytrzymywanych wysokich dźwięków i fermat Wszak wokalistyka operowa zawsze miała coś z cyrkowego popisu.