Biletów coraz mniej (ale jeszcze są!), nerwów coraz więcej. Tak wygląda, najkrócej mówiąc, stan przygotowań do XIX Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej, który rozpoczyna się w Katowicach dokładnie za tydzień.
Nie ma wątpliwości, że wszystko pójdzie gładko, ale trudno też dziwić się atmosferze organizacyjnego alertu. Nikt, kto nigdy nie zajrzał za kulisy przeglądu teatralnego, nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka ogromna to machina, ilu rzeczy trzeba dopilnować i ile nieoczekiwanych wymagań reżyserskich spełnić. Tym ostatnim trudno się zresztą dziwić - "Interpretacje" są konkursem, każdy twórca dwoi się więc i troi, żeby jego spektakl wypadł jak najlepiej... Od lat z największym problemem, nie tylko naszego festiwalu, jest przeniesie przedstawień z macierzystej siedziby na obcą scenę. I to w taki sposób, żeby nie ucierpiał kształt inscenizacyjny, akustyka czy (na przykład) planowana interakcja z publicznością. Bywają realizacje łatwe "w eksporcie", ale bywają i takie, z którymi organizatorzy walczą tygodniami. Tak właśnie zdarzyło się w czasie przygotowań do tegorocznych "Interpretacji". - Największym wyzwaniem - opowiada Łukasz Kałębasiak,