"Golem" w reż. Mai Kleczewskiej w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Michał Centkowski w Newsweeku.
Najnowsze przedstawienie Mai Kleczewskiej jest doświadczeniem niezwykłym. "Golem" nie jest właściwie spektaklem, to raczej artystyczna instalacja, w której uczestniczymy na własnych warunkach. Sami decydujemy, kiedy w ten świat wchodzimy i kiedy go opuszczamy. Co nie znaczy, że twórcy nie proponują nam opowieści. Rozpisany na wiele głosów przejmujący lament Kleczewskiej i Łukasza Chotkowskiego składa się w wielką i poruszającą opowieść dzieci Holokaustu o pamięci. "Nad tym miejscem nie sposób zapanować. Nic ma specjalnego sensu próbować opowiadać po kolei, jak powstawało dzień po dniu, rok po roku tłumaczy Jerzy Walczak, trochę kapłan, trochę reżyser, trochę mistrz ceremonii. Od kiedy przekonałem sam siebie, że można ratować i naród zamordowany, wiedziałem, że to miejsce musi powstać, wiedziałem, że umarli nie mogą mówić za umarłych, że żywi ustąpią miejsca zmarłym i będą ich rzecznikami, że nie będzie żadnej sfery milczenia".